Chyba właśnie umarłem i poszedłem do nieba. Mam ochotę strzelić sobie w twarz, żeby upewnić się, że nie śnię, ale to wymagałoby puszczenia jej pięknych piersi, a na to z całą pewnością się nie zapowiadało. Przesuwam językiem po różowym sutku i wsysam go do ust. Seraphina wygina się w łuk i jęczy, kołysząc biodrami i ocierając się o moją erekcję. Jeśli kiedykolwiek miałem szansę, by znowu się z nią
















