Przebudzenie pani Sterling

Przebudzenie pani Sterling

Autor: Sophia Reed

Rozdział 5 Seraphina
Autor: Sophia Reed
23 cze 2026
Zrywam się ze snu, słysząc alarm w telefonie, ćwierkający na szafce nocnej obok. Sięgam ręką i po omacku szukam telefonu; wciąż z zamkniętymi oczami cudem udaje mi się go znaleźć i włączyć drzemkę. Ach, cisza. Kiedy znów mam zamiar zasnąć, przypominam sobie, że dziś mój pierwszy dzień w nowej pracy, i z ekscytacją wyskakuję z łóżka. Była siódma czterdzieści pięć, a musiałam być w firmie na dziewiątą. Zadowolona, że mam mnóstwo czasu, wlokę się do łazienki, by wziąć prysznic i się przyszykować. Szczotkując zęby, gapię się na swoje odbicie w lustrze. Z przekrwionymi z powodu braku snu i przepitego weekendu oczami, wyglądałam jak istota wyjęta wprost z nocy żywych trupów. Po gorącym prysznicu i dwóch kubkach mocnej kawy czułam się trochę lepiej. Starałam się przekonać samą siebie, że to trzepotanie w brzuchu wcale nie było oznaką stresu. Czym miałam się stresować? Mogłabym wykonywać tę pracę przez sen. Ugh, na myśl o pracy w moim żołądku znów wybucha stado motyli. Nakładałam tusz do rzęs, kiedy drzwi mojej sypialni nagle otwarły się z hukiem, a do środka wkroczyła Elle, ciągnąc za sobą Beatrice. Podskoczyłam, przestraszona wtargnięciem, i upaćkałam całą powiekę tuszem, niszcząc cienie, których rozcieranie zajęło mi bite dziesięć minut. „Gdzie u licha, w siedmiu królestwach PIEKŁA, podziewałaś się przez cały ten czas?!” — drze się Elle, piorunując mnie spojrzeniem szeroko otwartych oczu, w zwichrzonych po spaniu włosach. „Seraphina, tak strasznie się o ciebie martwiłyśmy! Myślałyśmy, że przydarzyło ci się coś strasznego!” — upomina mnie Beatrice. „Jezu Chryste, wystraszyłyście mnie cholernie na śmierć. I zepsułyście mój makijaż!” — zrzędzę zdenerwowana, chwytając patyczek higieniczny, by usunąć czarnego kleksa z powieki. „Pieprz makijaż! Gdzie ty się podziewałaś przez cały pieprzony weekend? Myślałyśmy, że przyprowadziłaś do nas tego gorącego faceta, z którym wyszłaś, ale cię nie było” — tłumaczy Beatrice, podchodząc i siadając na moim łóżku. „Zatem stwierdziłyśmy, że może pojechałaś do niego i wrócisz w sobotę, ale się nie pojawiłaś, a twój telefon był wyłączony”. „Czy ty masz pojęcie, jak bardzo się bałyśmy, że wylądowałaś twarzą w rowie w jakiejś zapadłej dziurze” — dodaje Elle, opierając ręce na biodrach dla zilustrowania swojej irytacji. „Trzeba było o tym pomyśleć, zanim pozwoliłyście mi pójść z nieznajomym. Co sobie, do cholery, wyobrażałyście, puszczając mnie w tany z jakimś przypadkowym kolesiem?” „Wyglądało na to, że strasznie na siebie lecicie, a on był gorący, więc pomyślałyśmy, że poszłaś na małe bzykanko” — stwierdza Beatrice, wzruszając ramionami i uśmiechając się cwaniacko. „A tak przy okazji, jak było? Musiało być zajebiście, skoro nie wypuścił cię przez cały weekend”. „O mój Boże!” Podnoszę szczotkę i rzucam w nią, a ona robi zręczny unik, po czym posyła mi zadowolony z siebie uśmiech. „Chcecie wiedzieć, dlaczego nie wróciłam w sobotę. Powiem wam — bo byłam w Vegas”. „W Vegas?” — pytają niemal jednocześnie, a ja kiwam głową. „Że w tym Vegas…” „Tak! W tym Vegas, w sensie Las Vegas, stan Nevada!” Elle spogląda na Beatrice, która gapi się na mnie z otwartymi ustami. „Nie pamiętam absolutnie niczego. Byłam tak wcięta, że jakimś cudem wylądowałam w prywatnym odrzutowcu lecącym do pieprzonych Stanów”. „Z tym facetem?” — pyta z osłupieniem na twarzy Elle. „Tak, z tym facetem” — potwierdzam, wciągając na siebie koronkowy, czarny top. „A to wcale nie jest w tym najgorsze, oj nie, robi się ciekawiej. Dostaliśmy ślubu od Elvisa. W sensie legalnie się pobraliśmy”. Cisza. Obie gapią się na mnie z niedowierzaniem. „Ty… wyszłaś za mąż?” — duka Elle, kręcąc głową. Kiwam głową, nakładając szminkę. „Zaraz, chwila, sprawdzę, czy dobrze zrozumiałam. Spotkałaś gorącego kolesia w klubie, poleciałaś z nim jego prywatnym odrzutowcem do Vegas i tam wyszłaś za niego za mąż?” Kiwam głową, a ona w odpowiedzi chichocze i drapie się po nosie. „Powiedz mi, że przynajmniej dałaś mu dupy?” „Beatrice!” — wołam oburzona, wywracając oczami, i rzucam w nią buteleczką bazy pod makijaż. Upada na łóżko i śmieje się do rozpuku. „Seraphina. Kim w ogóle jest ten facet?” — pyta Elle. Wzruszam ramionami, podnoszę ze stolika jego wizytówkę i podaję ją jej. „Nie mam pojęcia. Znam tylko jego imię, Julian Declan jakoś tam”. Elle patrzy na wizytówkę, a jej oczy szeroko się otwierają. „O, mój Boże. Seraphina…” — wzdycha, wpatrując się w kartonik w swojej dłoni, a potem patrzy na mnie. „Julian Declan Sterling! To za niego wyszłaś za mąż?” „Nie ma pierdolonej opcji!” — wyje Beatrice, zrywając się na równe nogi, po czym wyrywa wizytówkę z ręki Elle. „Wiedziałam, że skądś go kojarzę! O mój Boże. Sera, masz pojęcie, kim jest ten koleś?” Wzruszam ramionami i kręcę głową, z osłupieniem spoglądając na nie obie. „Nie, a powinnam?” „No, raczej!” — krzyczą jednocześnie, sprawiając, że podskakuję. „Właściwie ty ze wszystkich ludzi powinnaś to wiedzieć, Seraphino! To uznany architekt, a przy okazji jest miliarderem! To najgorętszy i najbardziej rozchwytywany dyrektor generalny w kraju. Zobacz, to on, prawda?” Pokazuje mi zdjęcie w telefonie, a ja kiwam głową. Marszczę brwi i spoglądam na jedną, potem na drugą. Głowa znów zaczęła mnie boleć. Właśnie dlatego wydawał mi się znajomy. Widziałam go w czasopismach. O jasna cholera. „Tak, to on”. „O mój Boże, ty szczęściaro, ty suko!” Beatrice wskakuje na moje łóżko. „Nie tylko się z nim przespałaś, ale jeszcze zdołałaś wyjść za miliardera, Seraphino!” Wywracam oczami i łapię swoją kurtkę. „Zwyczajnie nie mogę w to uwierzyć”. „Jezu. Z wami to można oszaleć. Muszę iść do pracy. Nie chcę się spóźnić w pierwszy dzień”. „Nigdzie nie idź. Jesteś teraz bogata” — śpiewa Beatrice, podskakując i tańcząc na moim łóżku. „Beatrice, złaź natychmiast z mojego łóżka! Dopiero co je pościeliłam”. Chwytam ją za nogę i szarpię, przez co Beatrice traci równowagę i stacza się z materaca. „Ał. Chyba złamałaś mi tyłek” — wydyma wargi, ostrożnie rozmasowując pośladki. „Muszę lecieć. Już i tak jestem spóźniona. Pościel z powrotem to cholerne łóżko” — oznajmiam, rzucając poduszką w jej głowę, po czym wychodzę z sypialni. „Tak jest, pani Sterling” — odkrzykuje Beatrice i chichocze, kiedy idąc w stronę drzwi wejściowych, pokazuję jej środkowy palec. Nie mogłam w tym momencie nawet myśleć o tej całej wielkiej katastrofie z Declanem. W głowie miałam kompletną jajecznicę i byłam pewna, że wciąż jestem trochę wstawiona. Muszę skupić się na karierze, jeżeli w ogóle kiedykolwiek chcę zaistnieć w tym świecie jako architekt. W tej chwili ledwie pamiętam, jak przeliterować własne imię. Nigdy więcej nie tknę alkoholu. Udaje mi się dotrzeć do pracy z pięciominutowym zapasem. Proszę, nie pytajcie mnie, z jaką prędkością jechałam, by zdążyć na czas, ponieważ spodziewam się otrzymać pocztą sporą pulę mandatów. „Seraphina”. Obracam się na dźwięk swojego imienia i widzę dziewczynę, która przywitała mnie podczas mojej ostatniej wizyty. Miała chyba na imię Penelope. „Jestem Penelope. Jeśli jesteś gotowa, pozwól, że najpierw oprowadzę cię po biurze, a potem będziemy mogły omówić harmonogram pana Sterlinga na dziś”. „Tak, oczywiście. Brzmi super”. Podążam za nią przez szklane drzwi do ogromnej przestrzeni typu open space z kilkoma eleganckimi stanowiskami, zaopatrzonymi w nowoczesne komputery i po dwa monitory do tworzenia projektów. „Więc, tu jest twoje biurko, a gdzie znajduje się gabinet pana Sterlinga, to już wiesz”. Kiwam głową z uśmiechem, omiatając wzrokiem biuro, gdy ona znowu zaczyna rozwodzić się nad jego planem dnia. „Jest dość specyficzny i lubi, gdy pewne rzeczy odbywają się na jego zasadach. Na przykład, pije czarną kawę z odtłuszczonym mlekiem podanym obok, która musi być gotowa na jego biurku punkt siódma czterdzieści pięć. Zaś o ósmej z religijną wręcz gorliwością dostaje zawsze bajgla z sezamem z wędzonym łososiem i beztłuszczowym serkiem śmietankowym”. „Zrozumiałam”. „Doskonale. Jeszcze jedna, mała i pomocna rada. On bardzo dużo pracuje, właściwie okrągłą dobę. Przez to z powodu zmęczenia często bywa zrzędliwy. Jeśli zobaczysz, że luzuje krawat i masuje skronie, oznacza to, że jest zły. Lepiej schodź mu wtedy z drogi, chyba że cię zawoła. Jeśli tak się stanie — milcz. Z mojego doświadczenia wynika, że zwykłe kiwanie głową pomaga. Pod żadnym pozorem nie wchodź do jego biura bez pukania; poczekaj, aż przywoła cię gestem. Rozumiesz?” Spoglądam w stronę pustego gabinetu i przełykam z trudem ślinę. O rany, ten facet brzmi jak istny przypadek kliniczny. Szykuje się prawdziwy ubaw z tą pracą dla niego. Podążam za Penelope do open space'u. „Cóż, myślę, że już załapałaś, na czym będzie polegać ta praca. Jestem pewna, że świetnie się ze sobą dogadacie. Niedługo powinien wyjść ze spotkania, wtedy pójdziemy go poznać” — tłumaczy Penelope, kiedy przechodzimy do strefy kuchennej z ekspresami do kawy, lodówkami pełnymi napojów i półkami uginającymi się od przekąsek. Przynajmniej pod tym kątem potrafią zadbać o pracowników. Delektowałam się akurat moją karmelową latte i obserwowałam ludzi, kiedy podeszła do mnie sprężystym krokiem Penelope. „Wyszedł ze spotkania. Chodźmy was zapoznać”. Kiwam głową i idę za nią przez biuro w stronę gabinetu dyrektora generalnego. Byłam naprawdę zbita z tropu za każdym razem, gdy wypowiadała te słowa o „przedstawieniu mnie”, jakbym przecież nie poznała go na rozmowie kwalifikacyjnej. Może jej to umknęło. Wchodzimy do gabinetu, w którym odbyłam rozmowę kwalifikacyjną z tym srebrnym lisem. Obraz na ścianie od razu przykuł mój wzrok i właśnie go podziwiałam, gdy zorientowałam się, że Penelope wypowiada moje imię. „Panie Sterling, to pańska nowa osobista asystentka, Seraphina”. Odwracam się i na niego patrzę. Najpierw spotykają się nasze spojrzenia. Pozwalam swojemu wzrokowi prześlizgnąć się po całej jego sylwetce, a moje serce ląduje na samym dnie żołądka. „Ty”.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 Seraphina – Przebudzenie pani Sterling | Czytaj powieści online na beletrystyka