– Declan? – Mrugam, słysząc swoje imię, i spoglądam na Nathaniela, który macha mi ręką przed twarzą.
– Co jest?
Nathaniel marszczy brwi i przygląda mi się uważnie. – Wszystko w porządku, stary? Odkąd zaczął się mecz, żyjesz w swoim własnym świecie. Pocieram dłońmi twarz i potakuję.
– Jasne, po prostu myślę o pracy – kłamię, a on uśmiecha się półgębkiem i wpycha do ust widelec pełen chow mein. Wcal
















