„No dalej... no dalej. Proszę, proszę, pozwól mi wygrać”.
Oboje z Seraphiną stoimy nieruchomo, obserwując, jak piłka wiruje i wiruje i wiruje, po czym wpada do środka. Pochylamy się i wpatrujemy się w liczbę, a potem patrzymy na siebie. – Tak! – wykrzykuję, unosząc kij nad głowę. Seraphina dłuższą chwilę wpatruje się w wynik, po czym przenosi wzrok na mnie. Wyciągam rękę, ujmuję jej podbródek i un
















