Mam już dość tego przyjęcia. Wyczerpałem swój limit socjalizacji. Kiedy docieram do Serafiny, chwytam ją za rękę, a ona spogląda na mnie zdezorientowana. – Wszystko w porządku? – pyta, idąc tuż za mną.
Kiwam głową, oblizując wargi. – Tak, po prostu nie mogę się doczekać, żeby stąd wyjść. – Uśmiecham się do niej, a ona przygryza wargę i spuszcza wzrok, a na jej policzki wypełza uroczy rumieniec. Bo
















