**Perspektywa Aury**
Gdy tak biegniemy, nagle czuję się wolna. Nie ograniczają mnie już zasady mojego wuja, mogę po prostu być sobą. Artemizja pędzi naprzód, a jej łapy dotykają wszystkiego, co tylko mogą. Utrzymujemy spory dystans między nami a Evanderem i resztą.
„Może powinnyśmy trochę zwolnić, nie sądzisz?”, pytam ją, nie chcąc się zgubić.
„Wyluzuj, Evander i inni są tuż za nami”, zauważa urad
















