**Perspektywa Maddoxa**
W chwili, gdy Aura w końcu uległa mrokowi własnego umysłu, odetchnąłem z ulgą. Onyks wyrwał się z jakiegokolwiek stanu, który wymusił naszą przemianę; nasze oczy omiatały teraz jej nagie ciało, sprawdzając, czy oprócz rąk i nóg nie ma na nim innych śladów.
„Ona potrzebuje lekarza” – szepnął Onyks, dostrzegając jej nadgarstki, zdarte do żywej tkanki przez coś, co wyglądało n
















