Przez te dwadzieścia minut, które zajęło Dominikowi śledzenie Eleny, przeszedł przez wszystkie możliwe emocje, obserwując z auta, jak ona rozpada się na chodniku, a potem zbiera się w sobie.
Serce bolało go bardziej niż cokolwiek, co mógł sobie wyobrazić, gdy wybuchnęła płaczem i zaczęła rozdzierająco szlochać. Wymagało to od niego całej samokontroli i mnóstwa ostrzeżeń ze strony kierowcy i ochron
















