– Czyż to nie Sterlingowie! Cóż za miły widok dla moich oczu! – gromki głos profesora Vance'a i jego serdeczny śmiech poniosły się echem po sali.
Choć Dominic wcale nie miał na to ochoty, oderwał wzrok od telefonu; śmiech tego człowieka był zaraźliwy, a on sam brzmiał na szczerze uradowanego widokiem jego rodziców.
Przez najdłuższą i najbardziej konfudującą sekundę swojego życia Dominic myślał, że
















