Dominic podwinął rękawy i zrzucił krawat, omiatając wzrokiem barek.
Westchnął głośno, rozczarowany widokiem pustych karafek po burbonie i whisky; Gree i Claire nie miały jeszcze okazji uzupełnić zapasów. Ale – uznał – po tym piekielnym dniu, jaki miał za sobą, każdy alkohol był dobry. Wyciągnął więc dwa sześciopaki piwa i wrócił z nimi na kanapę.
Gapiąc się na pogniecioną marynarkę leżącą obok, ot
















