Deacon złapał mnie za ramię i obrócił na plecy, jakbym nic nie ważyła, zmuszając mnie do patrzenia w jego obsydianowe oczy, po czym wydał z siebie długie westchnienie. Warknęłam na widok triumfalnego wyrazu jego twarzy, jak gdyby była zaledwie marną dziewczyną przygniecioną ciężarem jego ciała.
Zyskał przewagę tak łatwo, jakby zabierał dziecku cukierka.
W odpowiedzi przycisnął swoje ciało do mojeg
















