Następnego ranka otworzyłam oczy i przeciągnęłam się, po czym odwróciłam się i stwierdziłam, że Deacona nie ma. Światło w łazience było zgaszone, a pościel obok mnie zimna. Nie mogłam powstrzymać uczucia zawodu.
Wstałam z łóżka, pośpiesznie się odświeżyłam i przebrałam w czarne dżinsy oraz żółtą bluzę. Włosy związałam w kucyk, a na twarzy nie miałam ani grama makijażu.
Rzuciwszy ostatnie spojrzeni
















