Leżałam na kanapie, skacząc po kanałach. Byłam w hotelu sama, bo Deacon miał sprawy do załatwienia, a Sonia musiała mu towarzyszyć. Jak zwykle nie udzielono mi więcej informacji i choć byłam ciekawa, część mnie uważała, że lepiej pozostać w nieświadomości, jako że nie chciałam mieć nic wspólnego z interesami mafii.
Zachichotałam, gdy w telewizji padło coś zabawnego, chrupiąc przy tym czipsy. Miała
















