Zdobyta przez króla mafii

Zdobyta przez króla mafii

Autor: Aeliana Thorne

ROZDZIAŁ PIĄTY
Autor: Aeliana Thorne
21 cze 2026
PERSPEKTYWA DEACONA — Pr... proszę, miej litość. Co za palant. Jeśli myślał, że jego żałosne błagania sprawią, że oszczędzę jego marne życie, to cholernie się mylił. Przesrał sprawę już wtedy, gdy próbował mnie okradać i przekazywać informacje moim wrogom. Jestem pieprzonym szefem włoskiej mafii. Na sam dźwięk mojego imienia ludzi przechodzą ciarki. Robią w gacie, słysząc tylko, jak się nazywam. Dante Vannicelli. Ale wolę, gdy nazywają mnie Deacon. Ludzie się mnie bali i mieli ku temu powody. Tylko idiota odważyłby się rzucić mi wyzwanie lub ze mną pogrywać. — Proszę, miej... miej litość — błagał ponownie mężczyzna przede mną, jakby to miało zmienić moją decyzję. — Trzeba było o tym myśleć, zanim zdradziłeś szefa — krzyknął na niego Callum, jeden z moich ludzi, po czym kopnął go mocno w brzuch. Tamten jęknął z bólu, wykasłując krew. Co za gnojek. Jako jeden z nas powinien wiedzieć, że nie ma stąd ucieczki. Moi ludzie są równie brutalni i okrutni jak ja. Prawdziwe potwory. Kucnąłem przed nim. Wciąż leżał na ziemi, trzymając się za obolały brzuch. Muszę przyznać, że mój człowiek nieźle go urządził, ale tamten kwilił jak dziewczynka. Co za mięczak. Chwyciłem go za włosy, zmuszając, by na mnie spojrzał. Był w opłakanym stanie. Twarz miał umazaną własną krwią, a pod oczami siniaki. Obrzydliwe. — Santino! — Jego ciało wzdrygnęło się, drżąc na dźwięk mojego głosu. Skoro tak bardzo się mnie bał, powinien był pomyśleć dwa razy, zanim mnie zdradził. — Rozumiesz konsekwencje kradzieży i zdrady, prawda? — zapytałem spokojnym, lecz przerażającym głosem, który napędził mu stracha. — Odpowiedz mi — warknąłem, sprawiając, że się skulił. — T-tak, przepraszam. To się więcej nie powtórzy. Przysięgam — odpowiedział drżąc. Westchnąłem. Ile razy słyszałem to samo z jego ust tej nocy? Ten facet naprawdę wiedział, jak grać mi na nerwach. Zacisnąłem dłoń mocniej na jego włosach, przybliżając jego twarz do swojej. — Ja nie okazuję litości i wiedziałeś o tym, gdy składałeś przysięgę, dołączając do tej rodziny — powiedziałem, a on lekko pokręcił głową. Uśmiechnąłem się drwiąco i spojrzałem na Enzo, mojego zastępcę, jakby rozumiał, czego chcę. Skinął głową, wyciągnął coś z kieszeni spodni i położył mi na dłoni. Pistolet. Santino natychmiast spróbował wyrwać się z mojego uścisku, ale bezskutecznie. Skierowałem lufę prosto w jego czoło. Widziałem, jak jego twarz blednie, a oczy rozszerzają się z przerażenia, gdy zaczął rzewnie płakać. — Dałem ci tyle szans, żebyś się przyznał, i wszystko pieprznięcie zmarnowałeś. Miałeś czelność rzucić mi wyzwanie. Myślałeś, że mi uciekniesz, że będziesz ze mną pogrywać, wiedząc doskonale, jaką bestią potrafię być — wycedziłem ze złością. — Proszę, pr-proszę Deacon. Błagam cię. Proszę, nie rób tego. Wstałem, wciąż celując w niego z pistoletu. Miałem dość tej gry. Chciałem skończyć z jego życiem. Potwór we mnie domagał się wolności. Poddałem się żądzy przelewu krwi, chęci rozwalenia mu mózgu i tańczenia w jego posoce. Odbezpieczyłem broń i strzeliłem do niego trzy razy: w klatkę piersiową, brzuch i czoło. Oddałem pistolet Enzo. — Sbarazzati del corpo! — rozkazałem swoim ludziom. — Wyglądasz na trochę spiętego. Może pójdziemy do jednego z twoich klubów i spuścimy trochę pary? — zaproponował Enzo. Był jedynym, który mógł się do mnie tak zwracać, i wiedział, kiedy nie przekraczać granicy. Przyjaźnimy się od dziecka i ufam mu bezgranicznie. Wyszliśmy z magazynu do samochodu. Enzo zajął miejsce kierowcy, a ja usiadłem obok niego, gdy ruszyliśmy do jednego z moich lokali. Nie miałem nastroju na wyjścia, ale przydałaby mi się teraz jakaś odskocznia. Enzo poszedł po drinki, a ja skierowałem się do sekcji L'Elite i usiadłem na jednym z miejsc. Wtedy jedna z dziwek, które pieprzyłem – Ria, Lia, wszystko mi jedno – uczepiła się mojego ramienia, próbując mnie namówić na seks. — Proszę — powiedział Enzo, podając mi szklankę. — Whisky dla ciebie, Deacon. Wiem, jak bardzo jej potrzebujesz. — Ho così tanta voglia di piantare un proiettile in testa a questa troia. Enzo wybuchnął śmiechem. — Calmati Deacon, ci sono molti testimoni qui. — Podniosłem się z miejsca i spojrzałem w dół na ludzi tańczących i bawiących się dobrze. Wziąłem łyk drinka. Mój wzrok skanował każdą twarz na parkiecie, aż spoczął na jednej blondynce w obcisłej czarnej sukience, tańczącej prowokująco i przyciągającej spojrzenia każdego mężczyzny w klubie. Rozpaczliwie chciałem zobaczyć, jak wygląda, i moje życzenie się spełniło, gdy odwróciła się w moją stronę, poruszając tym swoim seksownym ciałem. Zaparło mi dech w piersiach, gdy ujrzałem jej piękno. Muszę przyznać, wyglądała pieprznięcie bosko. Obejrzała się, jakby czegoś szukała, aż jej oczy napotkały moje. Wpatrywaliśmy się w siebie jak w transie, który przerwała dopiero dziewczyna – zapewne jej przyjaciółka – pukając ją w ramię. Obie wróciły do baru. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Czułem jakieś przyciąganie, którego nie potrafiłem wyjaśnić. Odwróciła się, by na mnie spojrzeć, mówiąc coś do przyjaciółki, po czym obie wstały i ruszyły w stronę wyjścia z klubu. Wciąż śledziłem ją wzrokiem, pragnąc, by spojrzała na mnie ten ostatni raz. I zrobiła to. Na mojej twarzy pojawił się półuśmiech, a ja uniosłem szklankę w toaście. Moja. Moja mała kusicielka. *+*+*+*+*+*+* Tłumaczenie: Sbarazzati del corpo – (Pozbądźcie się ciała) Ho così tanta voglia di piantare un proiettile in testa a questa troia – (Tak bardzo chcę wpakować kulkę w łeb tej dziwce) Calmati Deacon, ci sono molti testimoni qui – (Uspokój się Deacon, jest tu mnóstwo świadków).

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

ROZDZIAŁ PIĄTY – Zdobyta przez króla mafii | Czytaj powieści online na beletrystyka