Zebraliśmy się przed wejściem do jadalni i słyszałam wiele głosów – niektóre znajome, a inne, jak sądziłam, miały zostać mi przedstawione w ciągu wieczoru.
Deacon pchnął drzwi do jadalni, wprowadzając mnie do środka, wciąż trzymając dłoń pewnie na moich plecach.
„Panie Vannicelli, to przyjemność gościć w pana urokliwym domu”. Mężczyzna, którego nigdy wcześniej nie widziałam, przywitał nas jako pie
















