— Hej — powiedziała Sonia, wchodząc do pokoju, gdy właśnie zasuwałam suwak torby.
Wyjeżdżaliśmy z Deaconem do Nowego Jorku za godzinę, więc przeglądałam swoje rzeczy, żeby upewnić się, że wszystko spakowałam.
— Hej — odparłam, siadając z westchnieniem na łóżku.
— Wciąż mi smutno, że dzisiaj wyjeżdżasz — rzekła, opadając na materac obok mnie. — Nawet nie zwiedziłaś Paryża.
— To fakt, szkoda, ale ja
















