Z perspektywy Tessy
"Co on miał na myśli z tym chrzczeniem?" – zastanawiałam się. Nigdy wcześniej nie słyszałam takiej terminologii. Pocałowałam go więc ponownie, mocno i głęboko. Wydał z siebie ciche warknięcie. Niesamowicie mnie to kręciło. Czułam, jak z minuty na minutę staję się coraz bardziej mokra. Choć byłam wyczerpana po walce, którą stoczyliśmy, byłam również podniecona.
– Zaraz wracam –














