Punkt widzenia Tessy
Cóż, po tym, jak tych dwóch wtargnęło do łazienki, byłam trochę wytrącona z równowagi. Ale Vance był wręcz wściekły. Próbowałam go uspokoić, jak tylko umiałam, niestety bezskutecznie. Czułam, że wciąż trzęsie nim gniew. Nie zamierzałam nawet nic mówić. Wrócił do łazienki, a następnie pomógł mi wyjść z wanny.
– O co w tym chodziło? – zapytałam.
– Nie mam pojęcia, ale zamierzam














