Architekt Apokalipsy: 72 godziny na zgromadzenie zapasów świata

Architekt Apokalipsy: 72 godziny na zgromadzenie zapasów świata

Autor: Lucien Vesper

Rozdział 3 Dostawy są w próżni
Autor: Lucien Vesper
15 cze 2026
Zaniepokojona i wstrząśnięta, Rhea użyła świadomości, by sprawdzić sanktuarium. Moje sanktuarium tam jest, zapasy też. Spróbowała wydobyć przedmiot myślą. Brykiet węglowy zmaterializował się w jej dłoni. Przeskanowała przestrzeń wzrokiem i zauważyła, że licznik zresetował się do zera. Dotarło to do niej. Sanktuarium miało limit użytkowania wynoszący dwie godziny. Dwie godziny. Cóż, lepsze to niż nic! Kiedy wzięła prysznic, była już po północy. Gdy ponownie sprawdziła sanktuarium, zobaczyła, że timer znów się zresetował, dając jej kolejne dwie godziny. To przyniosło jej ulgę. Rhea leżała w łóżku, nie mogąc zasnąć. Postanowiła sięgnąć po melatoninę, by ułatwić sobie zaśnięcie. Mimo to nawiedzały ją koszmary o byciu ściganą i atakowaną przez grupę ludzi z zakrwawionymi nożami. Obudziła się oblana zimnym potem, z walącym sercem. Była piąta rano. Niebo wciąż było ciemne. Weszła do sanktuarium, by sprawdzić zgromadzone zapasy i widok starannych przygotowań przyniósł jej spokój. Nie mogąc ponownie zasnąć, chwyciła kluczyki do samochodu i pojechała na największy hurtowy rynek rolny. Zanim dotarła na miejsce, świtało. Rynek tętnił życiem, wypełniony odgłosami pojazdów i gwarem rannych handlarzy. Rhea udała się do sekcji warzywnej, gdzie świeże produkty wciąż lśniły od porannej rosy. Kupiła woskowitki, dynie, korzenie lotosu, czerwoną i białą rzodkiew, bakłażany, fasolkę szparagową, gorzkie przepękle, seler, pomidory i inne warzywa, każde w ilościach po 220 funtów. Jeśli chodzi o ziemniaki i bataty, podwoiła zamówienie do 450 funtów. Kupiła również 200 funtów imbiru i czosnku, wiedząc, że można je zarówno posadzić, jak i użyć jako przyprawy. Podczas ekstremalnych mrozów miska herbaty imbirowej mogła uratować życie. Metodycznie sprawdzała i wybierała zakupy, upewniając się, że kupiła wszystko, czego potrzebowała, z wyjątkiem warzyw liściastych. Zanim skończyła, wydała około 4000. Gdy zjadła śniadanie, dochodziła dziewiąta rano. Niegdyś tętniący życiem rynek hurtowy znacznie opustoszał. Rhea starannie porównała ceny i zaopatrzyła się w podstawowe produkty spożywcze. Kupiła 100 worków ryżu, każdy po 110 funtów, oraz 50 worków mąki o tej samej wadze. Dodatkowo nabyła 1100 funtów makaronu białego, jajecznego, ryżowego i z batatów. Z roślin strączkowych i orzechów kupiła po 450 funtów soi, czerwonej fasoli, fasoli mung, czarnej fasoli i orzeszków ziemnych. Zabezpieczyła również 50 dużych beczek oleju sojowego, arachidowego i słonecznikowego. Całkowity koszt wyniósł niecałe 30 000. Po negocjacjach właściciel sklepu dorzucił trzy dodatkowe worki ryżu. Dzięki tym zapasom mogła przetrwać następne 30 lat. Podczas gdy właściciel przygotowywał jej zamówienie, przeszła do działu z przyprawami. Zamówiła dziesięć dużych 5-galonowych beczek sosu sojowego, octu i białego alkoholu. Kupiła również 65 funtów anyżu gwiazdkowatego, kopru włoskiego, cynamonu, pieprzu syczuańskiego i chili, a także 650 funtów cukru brązowego, białego i kandyzowanego. Jeśli chodzi o sól, zamówiła 6600 funtów. W czasie apokalipsy jedzenie było kluczowe, ale sól była jeszcze ważniejsza. Bez odpowiedniej ilości soli organizm nie mógł funkcjonować. Rhea doskonale pamiętała, jak w trzecim roku apokalipsy ktoś wymienił jedno opakowanie soli za 65 funtów zboża. Mimo pokaźnej ilości sól nie zajmowała dużo miejsca. Wiedziała, że gdy zasoby staną się rzadkością, sól będzie nieoceniona w handlu wymiennym. Gdyby miała więcej miejsca, przechowałaby jej znacznie więcej. Odjechała w ustronne miejsce i schowała zapasy w sanktuarium, po czym udała się do działu mrożonek. Zamówiła po dziesięć dużych pudełek puszkowanej fasoli, bułek obiadowych, szarlotek, muffinek, bułeczek cynamonowych i kiełbasek. Nieufna wobec jakości gotowych bułek z mięsem, zdecydowała się na 450 funtów mrożonego ciasta na pizzę, wiedząc, że pomoże to zabić czas podczas powodzi. Następnie odwiedziła dział suszonych produktów, kupując grzyby w puszkach, kukurydzę, suszony groszek, suszoną wołowinę, zupy w puszkach, batony energetyczne, czerwone daktyle, marynowane warzywa i różne rodzaje aromatyzowanych ziaren słonecznika. Wydała kolejne 10 000. W sekcji mięsnej znalazła stoisko zaopatrujące szkolne stołówki. Właściciel przywitał ją serdecznie: „Co dziś dla ciebie przygotować, Rheo?” Przytłaczający upał przed tyfunem sprawił, że na stoisku było mało świeżego mięsa, ale ceny były rozsądne. Zamówiła po 450 funtów boczku, chudego mięsa, żeberek, wołowiny, jagnięciny i królika, a także 100 kurczaków i kaczek, 50 gęsi oraz różne podroby wieprzowe i wołowe. Właściciel był oszołomiony. „Rhea, żartujesz sobie?” Rhea często polecała klientów jego żonie, która pracowała w rzeźni. Dzięki temu otrzymała zniżkę. „Krewni urządzają bankiet. Szukam okazji”. „Widząc, jak bardzo mi pomogłaś, czy muszę dodawać coś więcej? Nie zarobię na tym interesie. Dam ci trzydzieści procent zniżki na wszystko!” Kupowanie mięsa było kosztowną sprawą. Ceny wieprzowiny ostatnio spadły, ale wołowina i jagnięcina pozostały drogie. Dlatego zaopatrywanie się u znajomego źródła było najbardziej ekonomiczną opcją. Suma wyniosła prawie 30 000, ale Rhea nie targowała się. Zamiast tego poprosiła dodatkowo o dwa tasaki i nóż rzeźniczy. Posiadanie broni do samoobrony było niezbędne. Nie miała jednak ani czasu, ani środków, by zdobyć ją w odpowiedni sposób, więc musiała zadowolić się tym, co mogła dostać w danej chwili. Właściciel był zaskoczony. „Po co ci to?” „Nie martw się. Nie planuję żadnych przestępstw” — zapewniła go. Biorąc pod uwagę zarówno zysk, jak i ich relację, właściciel zgodził się bez wahania. Następnie Rhea udała się do stoiska rybnego, zamawiając 100 ryb, które miały zostać wypatroszone, ale pozostawione w całości. Zaplanowała odebrać je później, gdy zostaną oczyszczone. Następnie kupiła 3000 jaj kurzych i 1000 kaczych. Myśląc o tym, że katastrofa może się kiedyś skończyć, kupiła również dwie tace zapłodnionych jaj kurzych, kaczych, gęsich i przepiórczych, wraz z małym domowym inkubatorem. Z myślą o ogrodzie w swoim sanktuarium odwiedziła sklep z sadzonkami. Wybrała nasiona warzyw o krótkim cyklu wzrostu, takich jak sałata, bok choy, szpinak wodny i inne zieleniny. Nasiona były tanie, kosztowały zaledwie 500 za zapas, który starczyłby na dziesięciolecia. Choć miała tylko 100 stóp kwadratowych czarnoziemu, jej dwa balkony mogły zostać dobrze wykorzystane. Obudził się w niej instynkt ogrodniczy, co skłoniło ją do zakupu doniczek, motyki, łopaty i ziemi do kwiatów. Wiedziona nadzieją na przyszłość, pobiegła do sekcji drzew owocowych. Kupiła po trzy dojrzałe drzewka różnych typów, takich jak jabłoń, winorośl, mandarynka i inne. Starsze drzewa obiecywały szybsze plony. Wiedziała, że w miarę trwania katastrofy świeże mięso stanie się rzadkim luksusem. Ostatecznie nawet ci u władzy będą mieli trudności ze znalezieniem zasobów. Rhea zdecydowała się kupić parę królików hodowlanych. Króliki można było karmić warzywami, a rozmnażały się szybko, zapewniając stały dopływ mięsa. Uwielbiała pieczenie i zimne przekąski, więc kupiła 450 funtów mrożonych kurzych i kaczych łapek oraz po 200 funtów kaczych jelit, nerek i kurzych serc. Wydawanie pieniędzy było jak lanie wody, co głęboko ją bolało. Jednak widok zapasów stale gromadzących się w jej przestrzeni dawał jej poczucie satysfakcji i bezpieczeństwa, które trudno było opisać. Cały dzień spędziła na rynku hurtowym. Zanim wyszła, ulice były jasno oświetlone i tętniły życiem. Jej dzień właśnie się zaczynał. Rhea poszła do restauracji i rozkoszowała się obfitym posiłkiem z duszonych żeberek, klopsików na parze i jajecznicy z boczkiem. Nie zapomniała zabrać resztek do domu. Po powrocie do domu spędziła godziny na organizowaniu sanktuarium. Całkowicie wypełniła duży pokój. Warzywa i sadzonki drzew owocowych umieściła w salonie, a króliki hodowlane trzymała na balkonie. Przemyślała sprawę i opuściła sanktuarium, gdy na liczniku zostało dziesięć minut. Gdy tylko wyszła, dwa króliki hodowlane również zostały wyrzucone. Upadły na podłogę z głuchym łoskotem, niemal doznając kontuzji. Rhea oniemiała. Początkowo poczuła falę frustracji, która jednak szybko zmieniła się w euforię. Wygląda na to, że sanktuarium nie tylko ma limit czasu, ale inne żywe stworzenia nie mogą w nim przebywać, jeśli mnie tam nie ma. To oznacza, że nikt nie może mi odebrać mojego sanktuarium. W doskonałym nastroju usiadła, by przejrzeć swoje przygotowania, upewniając się, że zadbała o wszystko, co przyszło jej do głowy. Z około 20 000 pozostałymi na koncie zdała sobie sprawę, że w przestrzeni nieużywane pozostały tylko salon i łazienka. Aby przetrwać ekstremalne katastrofy, musiała strategicznie zaplanować pozostałe zakupy, unikając przedmiotów zajmujących zbyt dużo miejsca. Otwierając aplikację do zamawiania jedzenia, złożyła zamówienia w wysoko ocenianych restauracjach, pozwalając sobie na dania, których zawsze pragnęła, ale wcześniej nie mogła ich uzasadnić. Zamówiła po dziesięć porcji krewetek duszonych w oleju, smażonego kurczaka, makaronu z serem, żeberek BBQ i ponad dwadzieścia innych potraw. Kupiła również różnorodne produkty śniadaniowe i przekąski: naleśniki, pierożki na parze, placki ziemniaczane, śniadaniowe burrito, paszteciki wołowe, smażone bułeczki, szaszłyki, pieczenie, pieczone mięsa, herbatę mleczną i dziesiątki innych pozycji. Wydając ponad 10 000, umówiła się na odbiór wszystkiego w określonych godzinach, aby zapewnić świeżość. Choć wyczerpana, Rhea była zdeterminowana, by nacieszyć się ostatnimi chwilami dobrobytu miasta. Po południu otrzymała powiadomienie. Szkoła zostanie zamknięta na trzy dni w ramach przygotowań do nadchodzącego supertyfunu. Dokładna data wznowienia zajęć miała zostać ogłoszona później. Studenci wiwatowali z radości, chętnie zapraszając przyjaciół na nocną zabawę, celebrując wolne przed przybyciem tyfunu. Południowe regiony przybrzeżne doświadczały kilkunastu tyfunów rocznie. Studenci zawsze mieli nadzieję na odwołanie zajęć. Tym razem ich życzenie się spełniło. Rhea czuła to samo podniecenie, ale wiedziała, że tym razem będzie inaczej. Nie zdawali sobie sprawy, że po tym wszystkim nigdy więcej nie będą musieli wracać do szkoły. Jedząc grillowane mięso i pijąc piwo, miała mieszane uczucia, kontynuując odbieranie swoich zamówień. Po powrocie do domu Rhea poczuła, że o czymś ważnym zapomniała. Jednak nie potrafiła dokładnie określić, co to było.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 Dostawy są w próżni – Architekt Apokalipsy: 72 godziny na zgromadzenie zapasów świata | Czytaj powieści online na beletrystyka