Rhea wpatrywała się w zbliżający się, dryfujący obiekt. Trąciła go kijem i uświadomiła sobie, że to trup.
Na początku było to szokujące i przyprawiało o mdłości, ale po zobaczeniu tak wielu ciał zdążyła się przyzwyczaić. Kilka unosiło się w pobliżu osiedla, gdy wypłynęli.
Rhea kontrolowała czas.
Minęła minuta, ale lina w jej dłoni ani drgnęła.
Dwie minuty. Trzy minuty. Cztery minuty.
Coraz bardzie
















