Wzrok Rhei był nieco zamglony, więc wyjęła lornetkę. Przez szkła dostrzegła kilku mężczyzn i kobiety stojących na dwóch gumowych tratwach, uzbrojonych w drewniane włócznie i żelazne pręty. Zaciekle atakowali parapet wystający z piątego piętra. Na parapecie stał przemoczony pies, szczerząc kły i wściekle na nich szczekając.
„Szybko, zabijcie go! Będziemy mieli dziś mięso!” – krzyknął jeden z nich.
















