Dante ściskał zmodyfikowaną gwoździarkę, narzędzie, które teraz wydawało się nieodzowne.
Ponton gwałtownie sflaczał, wypuszczając chaotyczny pęd powietrza, który wpędził wytatuowanych mężczyzn w szał paniki. Gdy jednostka osiadła i straciła kształt, kilku z nich straciło równowagę, bezradnie miotając się i wpadając do wzburzonej, mętnej wody. Ich rozpaczliwe krzyki mieszały się z ryczącą nawałnicą
















