Brooks namawiał wszystkich, by ruszyli do ataku, ale sam stał jak wryty, nie zamierzając drgnąć nawet o milimetr.
Zrobiło się niezręcznie.
Wcześniej chcieli wyważać drzwi łomami, ale teraz, gdy zamek puścił, nikt nie odważył się zrobić kroku.
Silas, upokorzony ponad miarę, przeklinał tych tchórzy pod nosem.
Przygwożdżony sytuacją, zmusił się do mówienia. „Rhea, nawet jeśli masz pistolet, to ma on
















