Punkt widzenia Angel.
Patrzę na niego z góry, siedząc u szczytu jego stołu, na jego krześle, i szczerzę się jak kot, który dorwał się do cholernej śmietany. Nie, wróć, jak kot, który przejął całą mleczarnię.
– Zechcesz mi powiedzieć, dlaczego tu jesteś? Na moim miejscu, przy moim pieprzonym stole? – Kpi, a jego bracia mruczą z aprobatą. Śmieję się, myśląc, że Savage przypomina mi Sheldona Coopera
















