Punkt widzenia Savage’a.
W osłupieniu patrzę, jak wychodzi z sali ze swoimi wujami. Kurwa! Czy ten dzień mógłby być gorszy?
– Tato, czy muszę ci przypominać, że to ja jestem prezesem tego klubu, a ty jesteś na emeryturze? – mówię, gdy ostatni z braci opuszcza salę narad.
– A czy ja muszę ci przypominać, że powinieneś wyciągnąć głowę z dupy, zanim rozpętasz pieprzoną wojnę? Wojnę, której, kurwa, ni
















