Punkt widzenia Angel.
Co za tupet. Kim on, do cholery, myśli, że jest, mówiąc mi, że muszę z nim iść? Ha, jest pieprzonym żartownisiem i ma urojenia, jeśli myśli, że spakuję nasze życie tutaj, by podążać za nim jak cholerny szczeniak. Nie ma mowy.
Siedzę w kuchni przy oświetleniu dochodzącym jedynie spod szafek. Nie mogę spać, więc siedzę tu i piję mleczny napój, próbując sobie pomóc. Rozlega się
















