Kaelen stawił czoła matce z tym samym spokojnym usposobieniem, które zachowywał zawsze, trzymając w dłoni kieliszek wina. Królowa Luna Melisandre siedziała naprzeciw niego, a jej przenikliwe zielone oczy były utkwione w jego twarzy. Obok niej siedziała w milczeniu Clarissa. Jej sztywna postawa wyraźnie zdradzała, że napięcie panujące w pokoju było dla niej niekomfortowe.
– Przeznaczona? – powtórzy














