Dorian przybył do ambulatorium, a tuż za nim szła Clarissa z napiętym wyrazem twarzy, prowadząc nadwornego uzdrowiciela ze swojej rodziny. Powietrze wewnątrz było gęste od napięcia i paniki; skutki wybuchu pozostawiły ciała na noszach, a uzdrowiciele krzątali się w pośpiechu, by nieść pomoc. Już od progu widział panujący chaos, a zapach krwi i spalonego ciała wypełniający pomieszczenie sprawił, że














