– Wysłannicy? – Kaelen uniósł brew.
– Tak, Wasza Wysokość. Wygląda na to, że ci ludzie reprezentują radę i samą koronę – powiedział Vaelen. – Przywieźli zapasy i od samej chwili przybycia głośno ogłaszali, od kogo pochodzą.
Kaelen uśmiechnął się drwiąco. – Nie minął nawet dzień od ataku, a oni już szukają sposobów na kontrolowanie Genevieve. Żałosne.
Gdy Kaelen wyszedł z domu wodza, ujrzał dwóch w














