Ojciec Lavinii wskazał na drewnianą ławkę ukrytą wśród ziół w niewielkim ogrodzie. Delikatny zapach lawendy i szałwii unosił się w powietrzu, gdy łagodna bryza dała o sobie znać, mierzwiąc liście starannie pielęgnowanych roślin. Lavinia usiadła, a jej oczy utkwione były w ojcu, który stał przed nią z poważnym wyrazem twarzy.
– Usiądź, Lavinio – powiedział, a jego ton był łagodny, lecz stanowczy. –














