Jedyny wyjątek Księcia Likanów

Jedyny wyjątek Księcia Likanów

Autor: Lucien Vesper

Tajemnica księcia Kaelena
Autor: Lucien Vesper
22 lip 2026
Słowa Genevieve uciszyły tłum, który zgromadził się wokół nich. Jej spojrzenie zablokowało się na oczach Kaelena. – Jestem dziewicą – powtórzyła. Nie było już po prostu odwrotu. W międzyczasie Mal stał jak wryty, a jego twarz wykrzywił grymas. Gdyby to był normalny dzień, natychmiast by ją udusił za próbę zrujnowania mu reputacji. Ale czy mógł to zrobić na oczach księcia? Genevieve nie ustępowała, patrząc na Mala tak, jakby rzucała mu wyzwanie, by ją skrzywdził przy wszystkich. W odpowiedzi uścisk Mala zacisnął się boleśnie na jej ramieniu. – Ty kłamliwa suko! – warknął, przyciągając ją na tyle blisko, że jego gorący oddech osmalił jej policzek. Skrzywiła się z bólu. – Puść. Ją. – Głos Kaelena przeciął napięcie niczym nóż. Jego mająca metr dziewięćdziesiąt trzy sylwetka górowała nad Malem, sprawiając, że młodszy Alfa wydawał się w porównaniu z nim wręcz mały. Genevieve nie była zaskoczona, gdy opór Mala skruszył się pod ciężarem lodowatego spojrzenia Kaelena. Szybko puścił Genevieve i ją odepchnął. – To jeszcze nie koniec – syknął Mal, cofając się o krok. Genevieve zdała sobie sprawę, że to tylko puste słowa, gdy dostrzegła błysk zwątpienia w jego oczach. Mal musiał myśleć, że Genevieve się wycofa, albo że Alfa i Luna będą w stanie jeszcze posprzątać ten bałagan. Jednak Genevieve nigdy by na to nie pozwoliła. – Pozostałam nietknięta – ciągnęła Genevieve, kierując swoje słowa do Kaelena. – Proszę, niech lekarze watahy mnie zbadają. – Tłum westchnął z zaskoczenia, to odkrycie musiało być jak uderzenie młotem w wiarygodność i ego Mala. Znała konsekwencje swojego twierdzenia. W świecie wilkołaków potencja Alfy była synonimem władzy. Brak możliwości spłodzenia dziedzica uczyniłby go niemal bezużytecznym. – Błagam, unieważnij moje małżeństwo! – kontynuowała Genevieve. Oczy Kaelena nie opuszczały jej twarzy, a jego spojrzenie było kalkulujące. – Czy rozumiesz konsekwencje okłamywania rodziny królewskiej? – zapytał. Mimo jego niskiego i niebezpiecznego głosu, Genevieve wyczuła, że coś błysnęło w jego oczach. Czy to było rozbawienie? – Rozumiem, Wasza Wysokość – odpowiedziała Genevieve, z wysoko uniesioną brodą. Planowała ten moment, odkąd usłyszała, że książę odwiedzi watahę w ramach Rytuału Królów. Uspokoiła się i przekonała samą siebie do zachowania zimnej krwi. Wyraz twarzy Kaelena pozostał nieodgadniony, ale czuła, że trybiki w jego umyśle obracają się. O księciu krążyły plotki, że jest bezlitosny i okrutny, ale nie słynął z tego, by stać z boku w obliczu niesprawiedliwości – a przynajmniej miała nadzieję, że nie będzie się tylko biernie przyglądał. – A więc... impotent... – Wzrok Kaelena padł na Mala. Uśmiechnął się. – Jakże interesujące oskarżenie. Zanim Mal zdążył odpowiedzieć, Beatrice Harlow, przyjaciółka Genevieve z dzieciństwa, wystąpiła naprzód. – Badanie nie jest konieczne, Wasza Wysokość – ogłosiła czystym głosem. – Jestem w ciąży, noszę dziecko Mala. Nie ma potrzeby wątpić w następnego Alfę watahy! Serce Genevieve skręciło się z bólu, gdy wpatrywała się w Beatrice, kobietę, której kiedyś ufała – kobietę, która od miesięcy sypiała z jej własnym mężem. Jednak ból, którego nadejścia w swoim sercu się spodziewała, nigdy nie nadszedł. To, co czuła w tym momencie, było poczuciem satysfakcji. Tak. Beatrice wystąpiła naprzód dokładnie tak, jak oczekiwała. Kąciki jej ust uniosły się w górę. Czuąc jej wzrok, Beatrice napotkała spojrzenie Genevieve. – Mal i ja... – Wystarczy! – Alfa Victor i Luna Morgana wyłonili się z cieni, a ich obecność uciszyła szepty. Zimne oczy Alfy Victora natychmiast spoczęły na Genevieve. Jak zawsze ten człowiek zrzuci winę na nią, pomyślała. – Co to ma znaczyć? – zażądał wyjaśnień Alfa. Genevieve zerknęła na Kaelena, który przyglądał się jej z niemal rozbawionym wyrazem twarzy. Czekał, aż będzie bronić swoich racji, aż rzuci wyzwanie autorytetowi Alfy na oczach całej jego watahy. Och, tak – pomyślała Genevieve, a determinacja utwierdziła ją w postanowieniu. Zrobiłaby wszystko, co konieczne, by uciec z tego koszmaru. Jednakże, gdy tylko miała wykonać swój ruch, Kaelen wystąpił naprzód, a jego głos był przepełniony autorytetem, jakim mógł władać tylko książę. – Genevieve pójdzie ze mną – oświadczył tonem, który nie znosił sprzeciwu. – Rozwiążemy tę sprawę w prywatności, z dala od chaosu watahy. Oczy Alfy zwęziły się, ale nawet on wiedział, że otwarte kwestionowanie decyzji księcia nie jest dobrym pomysłem. Skinął głową, choć jego spojrzenie obiecywało odwet. – Bardzo dobrze – powiedział przez zaciśnięte zęby. Nie czekając na dalszą aprobatę, Kaelen wyciągnął dłoń w kierunku Genevieve. Zawahala się tylko przez chwilę, zanim złożyła swoją drżącą dłoń w jego. Ciepło jego dotyku zdawało się jej mówić, że wszystko będzie dobrze. Szli w milczeniu, aż dotarli na najwyższe piętro rezydencji, z dala od wścibskich oczu członków watahy. Serce Genevieve waliło mocno, gdy Kaelen poprowadził ją do swojego prywatnego apartamentu, co było przeciwieństwem tego, czego się po nim spodziewała. Dlaczego są teraz sami w apartamencie? – Napiłabyś się wina? – Głos Kaelena był spokojny, wręcz swobodny, jakby wcale nie zostawili za sobą sceny istnego chaosu. Genevieve zamrugała, próbując pogodzić obraz mężczyzny, który właśnie ją uratował, z tym, który teraz proponował jej drinka. – Tak, poproszę – odpowiedziała. Wolałaby coś mocniejszego niż wino. Potrzebowała czegoś, by uspokoić galopujące serce. Kaelen napełnił kieliszek i podał jej, obserwując, jak bierze nieśmiały łyk. Ciepło trunku w niewielkim stopniu pomogło rozluźnić węzeł niepokoju w jej żołądku. – Dobrze sobie dziś poradziłaś – zauważył Kaelen, opierając się o blat. – Ale wyobrażam sobie, że nie było to łatwe. Genevieve pokręciła głową, zaciskając palce na kieliszku. – Nie było – przyznała. – Ale nie miałam innego wyjścia. Pozostanie z Malem by mnie zabiło. Kaelen przyglądał się jej przez dłuższą chwilę, a jego oczy były bystre i badawcze. Jego spojrzenie spoczęło na siniakach na jej ramieniu. – I dlatego postanowiłaś wykorzystać mnie do ucieczki. Serce Genevieve zabiło szybciej. Spojrzała na niego, a jej opanowanie zaczęło się sypać. – Nie miałam zamiaru... – zaczęła, ale Kaelen uniósł dłoń, uciszając ją. – Nie jestem zły – powiedział nieoczekiwanie łagodnym tonem. – Właściwie, to oferuję ci wyjście z tej sytuacji. Genevieve zmarszczyła brwi z dezorientacją. – Co masz na myśli? Kaelen nie odrywał od niej wzroku. – Wyjdź za mnie, a ja unieważnię twoje małżeństwo z Malem. Uwolnisz się od niego, uwolnisz się od tej watahy. Genevieve wpatrywała się w niego, oszołomiona jego propozycją. – Dlaczego miałbyś chcieć się ze mną ożenić? – Czy rozumiał, co mówi? Przecież na pewno nie był pijany, prawda? Uśmieszek Kaelena powrócił, choć tym razem kryła się za nim nuta czegoś mroczniejszego. – Ponieważ potrzebuję żony – kogoś, kto podtrzyma iluzję siły. A ty, moja droga, jesteś Vance'ówną. Powiązania twojej rodziny z magią uzdrawiania mogłyby być użyteczne. Jej serce przyspieszyło, gdy próbowała przetworzyć jego słowa. – Co masz na myśli, mówiąc o iluzji? Kaelen odstawił kieliszek i podszedł do niej bliżej. Znikąd wyciągnął jakąś kulę. – Przysięgnij na tę kulę, że utrzymasz w tajemnicy wszystko, co tu dziś powiem. Genevieve wpatrywała się w kulę. Było to potężne narzędzie, o którym słyszała jedynie w legendach. Część niej chciała mu odmówić, ale ta część natychmiast umarła, gdy przypomniała sobie wściekłe oczy ojca. – Co muszę zrobić? – zapytała. – Przysięgnij na swoją krew i na swoje życie, że dochowasz mojej tajemnicy – poinstruował, wręczając jej nóż. Genevieve zawahała się tylko przez chwilę, zanim nacięła sobie palec, obserwując, jak jej krew zostaje wchłonięta przez kulę. Kaelen zrobił to samo, a ich krew zmieszała się, tworząc śmiertelną więź, której nie dało się zerwać. – Dokonało się – powiedział Kaelen, a jego oczy wbiły się w jej z intensywnością, która przyprawiła ją o dreszcze. – Od teraz jesteśmy związani tą przysięgą. – A zatem... – Głos Genevieve ucichł, gdy napotkała jego szare oczy. – Żadna kobieta nigdy nie była w stanie mnie podniecić. Gdyby moi wrogowie się o tym dowiedzieli, oznaczałoby to koniec moich roszczeń do tronu. Potrzebuję kogoś, kto potrafi utrzymać ten sekret – powiedział bez pauzy, a jego ton był tak zaskakująco swobodny, jakby rozmawiał o pogodzie czy jedzeniu. – Cze... czekaj... jesteś... – Impotentem? Szybko przypomniała sobie, że on nadal był księciem. Jak mogła okazać mu taki brak szacunku? W odpowiedzi po prostu wzruszył ramionami. – Pomogę ci uciec od Mala – ciągnął Kaelen. – Ale w zamian musisz pomóc mi podtrzymywać tę szaradę, jednocześnie pomagając mi znaleźć lekarstwo na mój problem. Wyjdź za mnie, a oboje dostaniemy to, czego chcemy. Umysł Genevieve pracował na najwyższych obrotach, gdy rozważała jego propozycję. Stawka była niewyobrażalnie wysoka, ale taka też była potencjalna nagroda. – A... ale co, jeśli nie znajdę lekarstwa, którego szukasz? – Czy zamierzał ją zabić? – Małżeństwo potrwa tylko trzy lata. Do tego czasu Rytuał Królów dobiegnie końca, a ja zasiądę na tronie. – Powoli pochylił się do przodu. W odpowiedzi ona odchyliła się do tyłu, ale zorientowała się, że już przywarła do ściany. Zamrugała, gdy zatrzymał się zaledwie kilka cali od jej twarzy. Jego gorący oddech owiewał jej policzki i coś w jej wnętrzu zaczęło wirować. Ale na tym nie poprzestał. Powoli uniósł dłoń i dotknął jej podbródka. – A ty, moja najdroższa, będziesz mogła swobodnie odejść. Zanim zdążyła odpowiedzieć, przerwało im pukanie. Następnie wszedł mężczyzna ubrany cały na czarno i ukłonił się. – Panie, członkowie rodziny Vance są tutaj. Chcą porozmawiać z panienką Genevieve."

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Tajemnica księcia Kaelena – Jedyny wyjątek Księcia Likanów | Czytaj powieści online na beletrystyka