– A więc... – Radny Harlan uniósł brew. – Twierdzi pani, że opuściła swoją watahę po tym, jak książę Kaelen unieważnił pani małżeństwo z byłym mężem, a zarazem partnerem, a następnie zgodziła się pani przybyć do pałacu i pracować w lazarecie?
Genevieve poczuła, jak wzbiera w niej gniew, lecz stłumiła go, zachowując neutralny wyraz twarzy. Stała tam już od tak dawna, że wydawało się to wiecznością,
















