Genevieve siedziała na zimnej, kamiennej podłodze lochu, opierając się plecami o szorstką ścianę. Powietrze było ciężkie od zapachu, którego nie potrafiła do końca rozpoznać. Jedyne światło pochodziło od przygasłego ognia migoczącego wzdłuż ścian, rzucającego długie cienie, które sprawiały, że to miejsce wydawało się jeszcze bardziej złowrogie. Loch nie był mokry, ale słyszała odległy dźwięk wody














