Już nie wzgardzona: Nowa przysięga wyklętej dziedziczki

Już nie wzgardzona: Nowa przysięga wyklętej dziedziczki

Autor: milktea

10. Rozdział 10: Trzymaj się od niej z daleka
Autor: milktea
22 lip 2026
„Mówią, że gitarzysta Black Orchid miał lekki wypadek samochodowy i nie mógł dotrzeć, więc musieli wezwać kogoś na zastępstwo w ostatniej chwili. I stary, ona nie tylko go zastąpiła; ona podpaliła tę scenę. Byłem na mnóstwie undergroundowych koncertów, ale ta dziewczyna to inna liga” – powiedział Jasper, wyraźnie pod wrażeniem obecności Marcelli na scenie. Beau zamrugał oczami i trącił Jaspera łokciem. „Nigdy nie słyszałem, żebyś tak zachwalał jakąś dziewczynę. Wpadła ci w oko, czy co?” „To prawdziwa partia, co do tego nie ma wątpliwości” – odparł Jasper bez wahania. „Jasper, trzymaj się od niej z daleka” – uciął nagle Ronan poważnym tonem. Jasper i Beau byli tak zaskoczeni, że aż wytrzeszczyli oczy na Ronana. „Stary, słyszałeś to? Ronan, nasz pracoholik-maniak, zainteresował się dziewczyną?” Beau był bliski łez z ekscytacji: „Ronan! Brawo dla ciebie i twojej rodziny; w końcu ktoś ci się spodobał! Już zaczynałem myśleć, że wolisz facetów albo po prostu nic cię nie rusza. Co za ulga, człowieku”. Jego teatralne popisy zostały szybko ukrócone przez jedno z tych spojrzeń Ronana, które potrafią zamrozić wrzącą wodę. Ale to, co naprawdę przykuło uwagę Jaspera, to nie uroda Marcelli, a nagłe poruszenie Ronana. „Podoba ci się, Ronan?” „To moja żona”. „Co? Naprawdę?” Ronan wyłożył kawę na ławę – nie zamierzał ukrywać małżeństwa z Marcellą przed najbliższymi przyjaciółmi. Zarówno Jasper, jak i Beau byli tak oszołomieni, że nie mogli wydusić słowa. Podnieśli tylko kciuki w górę, co miało oznaczać: „szacun”. Tymczasem na scenie nadszedł czas, by Marcella zabłysnęła w solówce gitarowej. W większości undergroundowych zespołów rockowych to wokalista skupia na sobie uwagę, ale główny gitarzysta jest równie ważny. Czasami muszą zagrać improwizowaną solówkę, by rozpalić publiczność. To wielkie wyzwanie, które pokazuje, jak dobrym i utalentowanym muzykiem się jest. Tessa w tłumie wstrzymała oddech. „Daj czadu, Marcella!” Declan odwrócił się do Brielle, myśląc, że ta się martwi, i powiedział: „To jej koniec. Wcześniej mogła ukryć się w brzmieniu zespołu, ale teraz... nie ma gdzie się schować”. Dźwięk gitary wypełnił salę, gdy Marcella uderzyła w struny. Jej palce poruszały się błyskawicznie, a ona sama, z zamkniętymi oczami, całkowicie odpłynęła w muzykę. Nikt w klubie Nebula nie mógł oderwać wzroku od tej niesamowitej solówki. Ludzie zamarli w bezruchu. To było genialne. Gra Marcelli miała potężną moc, a jej piękna twarz sprawiała, że męskie serca biły szybciej. Marcella była całkowicie pochłonięta muzyką, a jej proste ubrania nagle zaczęły wyglądać niesamowicie stylowo. Nie chodziło o to, co się nosi – chodziło o osobę, która to nosi. Niektórzy potrafili zmienić wszystko samym talentem i charyzmą. Sala ożyła dopiero po zakończeniu solówki, a nawet jej koledzy z zespołu wyglądali, jakby właśnie byli świadkami czegoś epickiego. Tłum był jak zaczarowany, wyrwany z transu dopiero wtedy, gdy Cleo znów uderzyła w bębny. Zane i Jace, jako rasowi profesjonaliści, natychmiast weszli w rytm. Marcella otrarła pot, czując uderzenie adrenaliny – nigdy wcześniej nie czuła się tak wolna podczas występu. Trzydziestominutowy set minął jak mgnienie oka. Gdy Black Orchid schodzili ze sceny, atmosfera była elektryzująca – fani wyraźnie domagali się bisu. „Stary, kto to była ta laska na gitarze?” „Nie tylko nieźle wygląda; jest nowa na scenie, a tnie te struny jak nikt!” „To ona, nowa bogini gitary. Bez dwóch zdań!” Kiedy Brielle usłyszała zachwyty tłumu nad Marcellą, jej twarz wykrzywiła się, jakby ugryzła cytrynę. Z pochyloną głową zacisnęła dłonie na rąbku sukienki, gotując się z zazdrości. „Jak ta wieśniaczka Marcella mogła mnie przyćmić? To nie tak miało być” – myślała. „Hej Brielle, czy ta Marcella to nie twoja siostra? Mogłabyś mi załatwić jej numer? Jest zbyt gorąca, żeby odpuścić!” Jakiś bogaty gość, nieświadomy rodzinnych dram Vance’ów, założył, że obie nadal są siostrami. „Przepraszam, Marcella poróżniła się z rodziną i ja... naprawdę nie mogę...” Brielle szybko przybrała maskę smutnej i bezradnej, ale wewnątrz aż płonęła z wściekłości. Declan spławił faceta. „To tylko gitarzystka jakiegoś niszowego zespołu. Daj spokój, od kiedy to interesują cię wyrzutki z rodziny Vance?”. „Słuchaj Declan, nie każdy obraca się w twoich sferach, jasne? Gdyby Marcella wciąż była u Vance’ów, byłaby całkowicie poza moim zasięgiem, bez dwóch zdań”. Za kulisami, w garderobie, Marcella i Cleo wymieniały się uśmiechami i przybijały piątki. „Zbyt długo to trwało, Marcella. Wiedziałam, że wciąż to masz. Dobrze się bawiłaś?” – zapytała Cleo. „Tak, totalnie!” Puls Marcelli wciąż pędził. Ten rausz – to właśnie znaczyło czuć, że się żyje. Kiedyś brała to za pewnik, ale po tym, jak została stłamszona przez dramaty u Vance’ów, niemal zapomniała, jakie to niesamowite uczucie. „Rozwaliłaś system, Marcella! Tłum cię pokochał. Płonęłaś na tej scenie!” – promieniała Tessa. „Dlaczego nie dołączysz do Black Orchid na stałe? Z tobą bylibyśmy potęgą!” Tessa nie mogła przestać się uśmiechać. Zane wtrącił: „Serio, Marcella, masz niesamowitą energię na scenie – urodzona gwiazda. Razem z bratem bylibyśmy wniebowzięci, gdybyś została”. „Ja...” Marcella zawahała się tylko przez moment. „Słuchaj, zadzwoniłam do ciebie tylko na dzisiejsze zastępstwo. Mamy też innych w obwodzie” – uspokoiła ją Cleo. „Wspaniale było znowu z tobą pograć, Marcella. W każdym razie, kiedykolwiek najdzie cię ochota na rocka, daj nam znać. Żadnej presji, okej?”

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

10. Rozdział 10: Trzymaj się od niej z daleka – Już nie wzgardzona: Nowa przysięga wyklętej dziedziczki | Czytaj powieści online na beletrystyka