Już nie wzgardzona: Nowa przysięga wyklętej dziedziczki

Już nie wzgardzona: Nowa przysięga wyklętej dziedziczki

Autor: milktea

4. Rozdział 4: Ślub
Autor: milktea
20 lip 2026
„Jaxon, ja...” W chwili, gdy Brielle zobaczyła Jaxona Vance'a, najmłodszego ze swoich starszych braci, jej oczy wypełniły się łzami, które zaczęły spływać po policzkach. Podbiegła do Jaxona i mocno go przytuliła, wypłakując mu się w ramię. „Co się stało, Brielle? No już, nie płacz. Marcella, znowu zadzierasz z Brielle?” Jaxon posłał Marcelli spojrzenie, które mogłoby wzniecić ogień. „Nie, Jaxon, to nie tak. To nie jej wina, ja po prostu... To nie chodzi o Marcellę...” „Dobrze... Żebyś tylko wiedziała, jeśli Marcella kiedykolwiek sprawi ci kłopoty, powiedz mi, jasne? Nie ujdzie jej to na sucho”. Jaxon nie krył pogardy wobec Marcelli. Nigdy nie rozumiał, po co rodzice zadali sobie trud sprowadzenia Marcelli do domu. Gdyby okazała się jakąś wytworną, inteligentną damą, może by ją ścierpiał. Ale nie, sprowadzili nikogo, kogoś tak pospolitego jak suchy kawałek chleba z prowincji. Za każdym razem, gdy widział Marcellę, czuł się, jakby pokój wypełniał brzydki zapach. Jej ubrania były tanie, a ona sama nieśmiała, jakby wiecznie czegoś się bała. Wolałby ją porządnie ustawić, niż pozwolić, by nazwisko Vance ucierpiało. A Brielle? Ona była ich małą księżniczką – bystrą, błyskotliwą, słodką i uwielbianą przez wszystkich braci. Zazwyczaj Marcella po prostu kuliła się w sobie, wpatrując w podłogę, powstrzymując łzy i starając się nie pociągać nosem. Jaxon stawiał sprawę jasno – nie znosił łez, zwłaszcza u Marcelli. Gdy płakała, wściekał się. Ale tym razem było inaczej; Marcella weszła po schodach bez cienia przejęcia, bez ani jednej łzy. Jaxona na chwilę zatkało, ale szybko otrząsnął się z tego wrażenia. Brielle go potrzebowała. Wtedy weszła Lenora. „Ktoś widział Marcellę?” „Nie wiem. Mamo, co się dzieje? Brielle przed chwilą zanosiła się płaczem”. Zanim Lenora zdążyła odpowiedzieć, Marcella zeszła na dół z torbami w rękach. „Co ty u licha wyprawiasz, Marcella?” Lenora była wyraźnie osłupiała. „Nie będę owijać w bawełnę, pani Vance. Wyprowadzam się i zmieniam miejsce zameldowania. Załatwmy formalności jak najszybciej. Od teraz kończę z nazwiskiem Vance”. Lenora była oszołomiona, ale warknęła: „Tak po prostu chcesz odejść? Co ludzie powiedzą? Nie wyprowadzisz się, dopóki nie wyjdziesz za mąż!” „Dobrze. Wrócę jutro z mężem”. Z tymi słowami Marcella wyszła z walizką w ręku, zostawiając wszystkich pogrążonych w oniemiałej ciszy. Otrząsnąwszy się, Jaxon powiedział: „Czekajcie... Mamo, czy Marcella mówi poważnie? Zostawia nas? To wygląda tak, jakbyśmy ją wyrzucali, i do tego jest mężatką?” „To nie w porządku, Marcella. Nie możesz tak po prostu wyjść...” Nagle Brielle wyrwała się z uścisku Jaxona i pobiegła za Marcellą. „Brielle, dokąd idziesz?” Jaxon ją zatrzymał. Twarz Brielle była mokra od łez: „Ale Marcella wydaje się taka smutna. Jaxon, to przecież nasza rodzina”. „Ta kobieta zawsze robi przedstawienie! Mamo, co robimy—” „Zostaw to. Chcę zobaczyć tego jej ‘męża’ jutro. Jakby niby mogła upolować kogoś przyzwoitego” – parsknęła Lenora. ***** Marcella wskoczyła do Ubera, stuknęła w ekran telefonu i otworzyła znaną aplikację randkową, przeglądając profile. Jeden przykuł jej uwagę: „Mam dość presji na ustatkowanie się. Szukam partnerki do fikcyjnego małżeństwa, żeby rodzice dali mi spokój. Kontakt pod poniższym numerem”. Bingo! Ronan Thorne był pogrążony w papierach w Zenith Group, metodycznie wykonując zadania. Nieoczekiwany dzwonek telefonu sprawił, że uniósł brew, ale odebrał. „Słucham?” „Szukasz fikcyjnego małżeństwa, co? Ja też. Załatwmy to dzisiaj”. Marcella nie marnowała czasu na uprzejmości. Musiała uniknąć jakiejkolwiek ostatniej próby ingerencji ze strony rodziny Vance, a zmiana zameldowania była koniecznością. Małżeństwo wydawało się dobrym parawanem. W ten sposób nie zostawiłaby im żadnej furtki do wykorzystania. Ronan gapił się na telefon, na którym jego przyrodnia siostra napisała mu o zamieszczeniu ogłoszenia o fikcyjnym ślubie. Myślał, że żartowała, ale nie. Przypominając sobie nieustanne swaty rodziny i gderanie o ślubie, zawahał się przed odpowiedzią: „Dobrze, spotkajmy się”. „Jesteśmy umówieni”. Marcella dostrzegła Ronana przy ich zarezerwowanym stoliku w eleganckiej restauracji serwującej steki; spokojnie sączył kawę. Ubrany w dopasowany czarny garnitur, wyglądał jak z okładki magazynu – z mocno zarysowaną linią szczęki i biła od niego aura władzy. Jego wygląd był nienaganny, od guzików koszuli po markowy zegarek na nadgarstku, co wskazywało na osobę metodyczną i ceniącą prywatność. Ronan przyjrzał się wyglądowi Marcelli. Subtelna, ale niezaprzeczalna uroda, typ, który nie potrzebuje makijażu, by przyciągać wzrok. Gdy miał już zacząć mówić, Marcella położyła na stole umowę. „Bądź moim fikcyjnym mężem. Muszę mieć cię pod telefonem. Zapłacę ci 30 tysięcy dolarów miesięcznie za twój czas. Jedźmy teraz do urzędu. Masz przy sobie dokumenty?” Ronan był zaskoczony jej bezpośredniością. „Mało? Dorzucę kolejne 30 tysięcy”. Dla Marcelli pieniądze nie grały roli; liczyło się jego słowo. Zarabianie pieniędzy było jej najmniejszym zmartwieniem. „Nie zależy mi na gotówce. Oto moja propozycja: będziesz mi towarzyszyć na imprezach, pojawiać się na rodzinnych spotkaniach, a ja odwdzięczę się tym samym. Będziemy kwita, bez żadnych zobowiązań”. „Zgoda”. „Mam przy sobie prawo jazdy. Musimy zdążyć do urzędu przed zamknięciem. Ruszajmy”. Pojechali do urzędu w samą porę, by uzyskać licencję małżeńską. Zaraz potem Ronan wysłał Marcelli zaproszenie do znajomych na WhatsAppie. „Tędy możesz się ze mną kontaktować”. Jego zdjęcie profilowe było prostym, czarno-białym obrazem; nazwa użytkownika to po prostu „Ronan”. Dodala go, a Ronan powiedział chłodno: „Muszę wracać do biura. Napiszę ci później adres mojego mieszkania”. I już go nie było, wrócił do swojego samochodu i pracy. Marcella spojrzała na ich dokument małżeński. Poszło zbyt łatwo. Przeczytała imię Ronana pod nosem, a jej determinacja była lodowata; planowała jutro całkowicie uwolnić się od rodziny Vance. Historia nie zamierzała się powtórzyć.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki