Kiedy Ronan już miał wychodzić, Marcella pojawiła się spóźniona.
Świadoma swojej winy, Marcella, mając na nogach kapcie, przejęła inicjatywę, podeszła do Ronana i powiedziała słodko: „Kochanie, spokojnej drogi do pracy”.
Ronan wyciągnął rękę i dotknął lekko wilgotnych włosów Marcelli, czując przy tym delikatny zapach. „Czym jesteś tak zajęta? Dlaczego nie jesz śniadania o czasie?”
„Cóż, obiecałam
















