Piper uśmiechała się od ucha do ucha.
Zdejmując strój JK, który miała na sobie tego dnia, gdy odwiedziła dom Marcelli, Piper przebrała się w urocze ubranie domowe. Związała włosy w dwa kucyki. Jej mała twarzyczka czerwieniała, gdy się złościła. Idealnie odziedziczyła doskonałe geny swoich rodziców. Była urocza, piękna i niewinna — typowa córka z bogatej rodziny.
— No już, Piper, nie gniewaj się. T
















