Gdy Marcella napotkała spojrzenie Cleo, poczuła przypływ ciepła. — Dzięki, Cleo. Przemyślę to — powiedziała.
Po tym, jak zapakowały sprzęt do eleganckiego BMW, telefon Marcelli zawibrował. Wyciągnęła go i zobaczyła wiadomości od Ronana — adres jego rezydencji oraz zdjęcie. Fotografia przedstawiała ją na scenie w Nebula Club, z przewieszoną gitarą, kąpiącą się w blasku reflektorów. To było genialne ujęcie, idealnie podkreślające jej fotogeniczność.
Po chwili pojawiła się kolejna wiadomość od Ronana: [Rozwaliłaś system dzisiejszego wieczoru].
Marcella przygryzła wargę, wpatrując się w mroczne zdjęcie profilowe Ronana, i odpisała: [Doceniam to].
[Do zobaczenia jutro. Nie spóźnię się] — napisał Ronan. Następnie upił łyk czerwonego wina z partii przygotowanej przez Jaspera, zastanawiając się, czy Marcella to Grace.
Po powrocie do mieszkania Cleo, gdy ta poszła się odświeżyć, Marcella usiadła przy laptopie i sprawnie zalogowała się do Dark Webu. Jej nazwa użytkownika „Grace” patrzyła na nią z ekranu, a ona na chwilę odpłynęła myślami.
W swoim nowym życiu Marcella trzymała się z dala od Dark Webu zaledwie od miesiąca, choć w poprzednim trwało to latami. To miejsce było magnesem na kłopoty, a kiedy rodzina Vance sprowadziła ją z powrotem, porzuciła Dark Web i usunęła konto, by uniknąć dramatów. Teraz, logując się ponownie, wzięła głęboki oddech. Nadszedł czas, by odnowić kontakty.
Nie było jednak mowy o odpoczynku dla utrudzonych. Marcella musiała prześwietlić Ronana. Ich kontraktowe małżeństwo sprawiało, że w oczach opinii publicznej będą uchodzić za prawdziwą parę. Musieli grać swoje role, by rodziny dały im spokój. Marcella potrzebowała konkretnych informacji o tym, kim naprawdę jest Ronan.
Pół godziny później Marcella odchyliła się na krześle, głęboko zamyślona. — Prezes Zenith Group, najmłodsza szycha z czwartej gałęzi rodziny Thorne, Ronan... —
Przed oczami stanął jej imponujący i przystojny wizerunek Ronana. Od początku czuła, że nie jest zwyczajnym facetem. Teraz była zaskoczona, dowiadując się, jak wysoką ma pozycję i pochodzenie. To, że zamieścił ogłoszenie o fikcyjnym małżeństwie, wydawało się niemal żartem.
Zamiast szukać z nim konfrontacji, Marcella odkryła, że Ronan trzyma się w cieniu. Mimo swojej ogromnej wpływowości, niewielu znało twarz tego potentata. W poprzednim życiu przegapiła te szczegóły, pochłonięta dramatem rodziny Vance; jej życie było wtedy totalnym chaosem.
W tym samym czasie Ronan był w swojej willi, również zagłębiając się w Dark Web. Nawet z jego genialnymi umiejętnościami hakerskimi, Grace — hakerka numer jeden — pozostawała tajemnicą.
Grace zniknęła na miesiąc, co wywołało w sieci falę spekulacji.
I teraz Ronan, widząc, że Grace znów się zalogowała, splótł palce, szczerze zaintrygowany. Okazało się, że jego nagle znaleziona panna młoda jest kimś więcej niż zwyczajną kobietą.
*****
Następnego popołudnia o wpół do trzeciej Marcella i Cleo pojawiły się w lokalnym urzędzie z paszportem Marcelli, gotowe na umówione spotkanie.
Cleo zmarszczyła brwi, gdy nigdzie nie było widać rodziny Vance. — Poważnie, Marcella, wystawili nas? Zadzwoń do nich; musimy to załatwić. Potem czeka nas o wiele więcej zabawy.
Marcella westchnęła. — Nie mogę się z nimi skontaktować. Nie zostawili mi żadnych namiarów. — Żadnego komunikatora, żadnej grupy rodzinnej, ani jednego numeru telefonu. Wyglądało to tak, jakby nie chcieli mieć z nią nic wspólnego. Dla rodziny Vance Marcella była jak wirus, coś, czego próbowali się pozbyć jak najszybciej.
— To podłe! Po prostu nie mogę... Uch, tak mnie to wkurza — Cleo kipiała ze złości. Ona i jej znajomi zawsze tak bardzo dbali o Marcellę, a teraz rodzina Vance traktowała ją jak śmiecia. Cleo absolutnie nie mogła się z tym pogodzić.
— W porządku, Cleo. To już przeszłość. Jeśli rodzina Vance się nie pojawi, wprowadzę się do Ronana. Mam plan B.
— Marcella, jesteś pewna co do tego Ronana? Nie chodzi o to, że cię skrzywdzi, ale co z tymi rodzinnymi dramatami?
— Cleo, nie martwię się rodziną Thorne. Powiedziałam Ronanowi, że będę trzymać się planu fikcyjnego małżeństwa, dopóki on pierwszy nie złamie umowy.
Zbliżała się piętnasta, a rodziny Vance wciąż nie było.
Cleo zaczęła: — Marcella, muszę skoczyć do toalety. Jeśli rodzina Vance nas oleje, dam im popalić, jak tylko ich spotkam!
— Jasne — uśmiechnęła się Marcella.
Zostawszy sama, Marcella zerknęła na zegarek. Jeszcze minuta i wybije piętnasta. Napisała do Ronana: [Rodziny Vance nie ma. Wygląda na to, że nic z tego].
Tuż po tym, jak nacisnęła „wyślij”, do centrum obsługi zaczęli napływać ludzie. Marcella obserwowała ich uważnym wzrokiem, chowając telefon. Weszli jej biologiczni rodzice, Darius i Lenora, a za nimi brat, Jaxon, który rzucił jej spojrzenie pełne czystej pogardy.
Ale to Brielle pierwsza podbiegła prosto do Marcelli z załzawionymi oczami. — Marcella... Proszę, nie odchodź. To wszystko moja wina. Czy to dlatego, że tak bardzo przejmujesz się moimi uczuciami? Jeśli tak, to ja odejdę zamiast ciebie!
Marcella była zimna jak lód. — Spływaj — rzuciła ostro, mając dość opery mydlanej Brielle.
Brielle mrugnęła, by pozbyć się łez, i zapłakała: — Tak mi przykro, Marcella. Nie wiedziałam, że tak bardzo mnie nienawidzisz. Ale proszę, nie odchodź. To jest twój dom.
— Marcella, ty potworze! Brielle była dla ciebie tylko miła, a ty tak jej odpłacasz? Nie masz serca? — Jaxon był wściekły, widząc swoją siostrę Brielle w takim stanie. Gdyby nie był typem mężczyzny, który wierzy, że nigdy nie wolno podnieść ręki na kobietę, wygarnąłby Marcelli w bardzo dosadny sposób.
















