Gdy Ronan z gracją pomógł Marcelli wsiąść do swojego Maybacha, skinął głową kierowcy. „Ruszajmy”. Odjechali.
Darius kipiał ze złości, patrząc, jak Marcella pewnie wybiera własną ścieżkę, lekceważąc rodzinę Vance. „Pożałuje tego” – wściekał się, zaciskając pięści. „Ugrywa twardzielkę, co? Poczekajcie tylko, aż rodzina Thorne wyrzuci ją na zbity pysk. Wtedy wróci tu z płaczem, błagając o litość”.
„K
















