Już nie wzgardzona: Nowa przysięga wyklętej dziedziczki

Już nie wzgardzona: Nowa przysięga wyklętej dziedziczki

Autor: milktea

6. Rozdział 6: Łaska
Autor: milktea
21 lip 2026
Cleo podała Marcelli czarną kartę kredytową, nie czekając na odpowiedź, i skierowała się za kulisy. Wejście Cleo w undergroundową scenę muzyczną było jedynie zabawą dla zabicia czasu. Odkąd stała się niezależna, szukała czegoś, co naprawdę rozpaliłoby jej zainteresowanie. Dzięki bystremu umysłowi opanowywała każde hobby, którego się dotknęła. Teraz, mając kilka miliardów na koncie, była wolnym duchem z nadmiarem gotówki. Incognito występowała jako gwiazda perkusji w obiecującym podziemnym zespole o nazwie Black Orchid. Wzrost popularności Black Orchid był w dużej mierze zasługą talentu Cleo, co zapewniło im upragnione miejsce w klubie Nebula. Gra w Nebuli była czymś wielkim – oznaczała prestiż, więcej koncertów, rzesze fanów i całą resztę. Trzymając kartę kredytową od Cleo, Marcella czuła mieszankę emocji. Wyciągnęła z dżinsów inną kartę, tę z symbolem miecza i tarczy. Był to prezent od pewnego tajemniczego mężczyzny, któremu pomogła rozwiązać problem cybernetyczny. Karta była połączona z zagranicznym kontem bez limitu wydatków i do tej pory zbierała kurz w jej portfelu. Marcella schowała kartę Cleo do kieszeni i podeszła do baru. Położyła kartę z mieczem i tarczą na ladzie, zamawiając Bloody Mary. W loży VIP na trzecim piętrze siedział facet w oślepiająco białym garniturze i jaskraworóżowej koszuli, w okularach przeciwsłonecznych ze złotymi oprawkami. Siedział odchylony, całkowicie pochłonięty grą. Dopiero po odniesieniu zwycięstwa podniósł wzrok, wyraźnie zadowolony z siebie. Beau Montgomery rzucił telefon i spojrzał na swojego kumpla siedzącego obok – mroczną postać zatopioną w iPadzie, przeglądającą arkusze kalkulacyjne czy coś w tym stylu. „Daj spokój, Ronan!” – krzyknął. „Rzuć tę robotę. Wyluzuj, człowieku. Umieram tu z nudów”. Ale Ronan nawet nie drgnął. Jego smukłe palce przesuwały się po tablecie, gdy zajmował się jakimś dokumentem w obcym języku. Wyglądał jak arystokrata – ostre rysy twarzy, stoicki spokój i aura absolutnej władzy. Ronan pojechał z Marcellą do Urzędu Miasta, by uzyskać pozwolenie na zawarcie małżeństwa, co zmusiło go do przerwania pracy. Teraz nadrabiał zaległości, bo nie należał do osób odkładających obowiązki na później. Nagle przypomniał sobie, że nie podał Marcelli swojego adresu. Musieli razem zamieszkać dla pozoru, co było częścią ich układu. Po wysłaniu jej adresu Ronan natychmiast wrócił do pracy, całkowicie się wyłączając. Beau wywrócił oczami. Posiadanie przyjaciela pracoholika wystarczyło, by doprowadzić go do szewskiej pasji. „Zapomnij o tym, Beau” – wtrącił się inny głos, pełen rozbawienia. „Kiedy Ronan zakopie się w papierach, nic go z nich nie wyciągnie”. Do loży wszedł wysoki mężczyzna ubrany w luźną biel, spod której wystawały srebrzyste włosy. Jego twarz była rzeźbiona niczym posąg, a na ustach błąkał się łobuzerski uśmiech. Niósł dwa kieliszki wina, które sam przygotował. „Tutaj, spróbuj tego. Nudziło mi się, więc wymieszałem coś nowego”. Oczy Beau rozbłysły, a on sam wydął wargi jak dziecko, które właśnie zobaczyło wymarzoną zabawkę. „Daj mi to, Jasper, proszę!” Jasper Winslow z filuternym uśmiechem przyłożył zimny kieliszek do czoła Beau, po czym przesunął drugi w stronę Ronana. W tej samej chwili w oczach Ronana błysnęła ciekawość. Jego tablet wydał dźwięk – powiadomienie o obciążeniu karty. Była to karta, którą dwa lata temu dał Grace, najlepszej hakerce w Dark Webie, w ramach podziękowania za najwyższej klasy pomoc cybernetyczną. Nawet on nie wiedział, kim naprawdę jest Grace. „A więc Grace jest tutaj, w klubie Nebula? Mały ten świat” – pomyślał Ronan. Jasper, zauważając zmianę nastroju Ronana, pstryknął zapalniczką i z wprawą odpalił papierosa. „Z czego się tak cieszysz, Ronan? Radość nie jest w twoim stylu”. „Z niczego”. Ronan wziął łyk domowej mieszanki Jaspera i wstał. „Kręci mi się trochę w głowie. Potrzebuję świeżego powietrza. Zaraz wracam”. „Nie wierzę! Pan Pracoholik ma zawroty głowy? To musi być koniec świata” – zakpił Beau. Ronan odpowiedział mu lodowatym spojrzeniem. „Przymknij się, Beau, bo ja cię przymknę”. To skutecznie uciszyło Beau, który zrobił wielkie, niewinne oczy. „Mój błąd, Ronan...” Na dole przy barze Marcella delektowała się swoją Bloody Mary. Wino zmieszało się z enzymami w jej ustach, pozostawiając przyjemnie dziwny posmak na jej wargach w kolorze burgunda. Jej oszałamiający wygląd przyciągał tłumy wielbicieli; była niczym lisica, która niechcący rzuciła urok na cały las. „Mogę ci postawić kolejnego drinka?” – zapytał jakiś mężczyzna, pochylając się ku niej. „Dzięki, ale nie trzeba” – odpowiedziała, a jej spojrzenie było ostre jak brzytwa. Miała wrażenie, że już gdzieś widziała tego człowieka. „Nie bądź taka, mała. Wszyscy jesteśmy tu po to, żeby się bawić. Jesteś tu sama? To niebezpieczne. Przydałby ci się ktoś taki jak ja, żeby o ciebie zadbać. Nazywam się Trent Mercer. Słyszałaś o Mercerach z Valmont? To moja rodzina” – powiedział Trent. Posłał jej swój najszerszy uśmiech i odrzucił włosy, zupełnie nieświadomy, że wypada komicznie. Szybka jak błyskawica Marcella chlusnęła mu drinkiem w twarz. „Nigdy o nich nie słyszałam” – ucięła. Oczywiście, że był z rodziny Mercerów – rodziny jej tak zwanego narzeczonego. Nic dziwnego, że poczuła do niego odrazę. Uśmiech Trenta zastygł, a w jego oczach zapłonęła wściekłość. Oniemiały, jedynie gapił się na Marcellę.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

6. Rozdział 6: Łaska – Już nie wzgardzona: Nowa przysięga wyklętej dziedziczki | Czytaj powieści online na beletrystyka