Lenora zmrużyła oczy. "Panie Thorne, proszę uważać na ton. My nie..."
Ronan przerwał jej, chłodny jak lód. "Znam fakty. To wasz złoty chłopiec siedzi tam z policją, nie moja żona" – odparował, nie ustępując ani na krok. "Marcella? Ona nie musi dwa razy zastanawiać się nad jakimś Lamborghini. Gdyby miała taką ochotę, mogłaby kupić cały salon dzięki mnie". Zawiesił głos, a jego słowa ociekały pogard
















