— Tęskniłam — Marcella delikatnie poklepała dłoń Ronana spoczywającą na jej ramieniu. Jej głos był czuły i miękki. — A ty? Myślałeś o mnie w trakcie swojego napiętego dnia pracy, kochanie?
— Oczywiście — odparł Ronan. — Ale wiesz... mówisz, że tęsknisz, a ani razu nie wpadłaś do biura, żeby mnie sprawdzić. Zaczynam myśleć, że troszkę kłamiesz.
— Przecież byłam zajęta dotrzymywaniem towarzystwa Pip
















