Cały entuzjazm Emelie rozpłynął się w powietrzu.
Bez względu na to, ile razy William próbował ani co robił później, ona nic nie czuła.
Dobre, właściwe wychowanie, tradycyjna, nie pochwala stosunków przedmałżeńskich.
Co to oznaczało? Czy planował ożenić się z Daphne?
...
Po powrocie do Cloudex Corporation Emelie odkryła, że została zdegradowana ze stanowiska głównej sekretarki na sekretarkę ogólną, choć bez żadnego oficjalnego ogłoszenia.
Daphne zajmowała teraz jej dawne biurko, spychając Emelie na miejsce, które wcześniej zajmowała Daphne jako asystentka.
Jej nowe miejsce znajdowało się przy drzwiach, w kącie. Było nijakie i zagracone rzeczami nagromadzonymi przez długi czas nieużywania.
Dział administracyjny nie zdążył jeszcze zorganizować sprzątania, zaskoczony nagłym powrotem Emelie.
Było to nieco upokarzające.
Jednak Emelie postanowiła nie kłopotać działu administracyjnego i z obojętnym wyrazem twarzy posprzątała je sama.
Gdy Daphne przyszła i zauważyła sytuację, szybko podeszła do Emelie. „Pani Hoven, przepraszam, zamierzałam przyjść wcześniej, żeby posprzątać, ale utknęłam w korku... Zaraz uprzątnę to miejsce i oddam pani biurko”.
Emelie ścierała kurz szmatką, odpowiadając: „Artykuły biurowe są własnością firmy, nie moją. Nie ma mowy o »oddawaniu mi ich«. Pan Middleton przydzielił to biurko tobie, więc jest twoje do użytku”.
Daphne przygryzła wargę, wyglądając na winną. „W takim razie... pomogę pani posprzątać”.
Emelie ją zignorowała, a Daphne wzięła na siebie przeniesienie niepotrzebnych przedmiotów do magazynu.
Kiedy Daphne wracała, zboczyła do toalety, by umyć ręce, i podsłuchała dwie koleżanki plotkujące podczas robienia porannego makijażu.
– Pani Hoven została przywrócona, wiedziałaś?
– Tak, słyszałam, że wróciła wczoraj z panem Middletonem z Vinetown. Pewnie jest dziś w pracy.
– Mówiłam ci, pan Middleton nie potrafi rozstać się z panią Hoven.
Daphne zatrzymała się.
– Pod względem pracowitości pani Hoven jest oczywiście nienaganna, ale co do reszty... Czy pan Middleton nie ma już Daphne?
Koleżanka szybko powiedziała: „Ciii! Zapomniałaś, co stało się z tą osobą z działu marketingu? Nie mów tak wprost!”.
Druga odparła: „Jesteśmy tu tylko we dwie. Jeśli żadna z nas nie puści pary z ust, kto się dowie?”.
To miało sens dla koleżanki. Kontynuowała więc dzielenie się swoją opinią, mówiąc: „Uważam, że pan Middleton ma słabość również do pani Hoven”.
– Dokładnie, pani Hoven jest z panem Middletonem od trzech lat. Byli ze sobą na dobre i na złe. Chyba jest takie powiedzenie: „Nie można awansować, dopóki góra się nie zwolni”!
Gdy skończyły, obie wyszły z toalety i wzdrygnęły się na widok Daphne.
Udawała, że właśnie podeszła i nie słyszała ich wymiany zdań. Przywitała je: „Dzień dobry”.
Odpowiedziały wymuszonymi uśmiechami: „Dzień dobry, jesteś dzisiaj dość wcześnie”.
Po czym pospiesznie wyszły.
...
W południe zarówno Emelie, jak i Daphne miały towarzyszyć Williamowi w spotkaniu z klientem.
William wydawał się chętny, by Daphne zdobywała doświadczenie, sugerując, że chce ją przygotować do stanowiska głównej sekretarki.
Emelie informowała Williama o szczegółach nadchodzącego lunchu. Daphne, nie mogąc znaleźć okazji, by wtrącić swoje trzy grosze, pospieszyła, by otworzyć drzwi samochodu.
Jednak skrzywiła się, zanim zdążyła je otworzyć.
William zauważył zmianę w jej wyrazie twarzy i zapytał: „Co się stało?”.
– Och, to nic – powiedziała, choć wyraźnie z bólem otwierała drzwi.
Zaniepokojenie Williama wzrosło. „Co ci się stało w rękę?”.
Daphne delikatnie masowała łokieć, odpowiadając: „Trochę ją nadwyrężyłam, kiedy przenosiłam coś ciężkiego”.
William zapytał z irytacją: „Co dokładnie przenosiłaś?”.
Daphne wspomniała cicho: „Biurko pani Hoven nie było uprzątnięte, więc przenosiłam pewne rzeczy do magazynu i w rezultacie ją nadwyrężyłam. Nie sądziłam, że to coś poważnego, ale teraz boli, gdy cokolwiek ciągnę”.
– Co ty w ogóle mogłaś dźwigać tymi smukłymi rączkami i nóżkami? Następnym razem nie próbuj się przeforsowywać; mamy od tego ludzi – powiedział William.
Następnie zwrócił się do Emelie: „Ty jedź na spotkanie z klientem, ja zabiorę ją do szpitala na kontrolę”.
Daphne natychmiast zaprotestowała: „Nie ma potrzeby, panie Middleton. Mogę po prostu kupić jakąś maść po spotkaniu z klientem”.
Emelie obserwowała tę interakcję z obojętnym zainteresowaniem i wtrąciła: „Klient przebył długą drogę, panie Middleton. Pana obecność na spotkaniu jest kluczowa”.
William przemyślał sprawę i powiedział: „Emelie, kup jakąś maść dla Daphne. My najpierw będziemy kontynuować spotkanie z klientem”.
Daphne powiedziała: „Dziękuję, pani Hoven”.
Gdy odjechali, Emelie została sama. Samochód odjeżdżał z dużą prędkością bez niej.
















