Wypadek zdarzył się nagle i był całkowicie niespodziewany.
Na miejscu zapanował chaos, gdy ludzie rzucili się, by usuwać gruz i przewozić rannych do szpitala.
Na szczęście łódź dziedzictwa kulturowego była jedynie szkieletem i nie ważyła zbyt wiele.
Podudzie Emelie zostało uderzone, ale zdjęcie rentgenowskie nie wykazało złamania.
Gdyby łódź była kompletna, jej znaczny ciężar liczony w tonach spowodowałby znacznie poważniejsze obrażenia.
Jednak incydent ten doprowadził do utraty przytomności przez pana Smitha, co wymagało wyjaśnień.
Podczas gdy rannym udzielano pomocy, kierownik fabryki szybko zbadał, co się stało.
Okazało się, że jedna z konopnych lin utrzymujących łódź w górze poluzowała się, powodując utratę równowagi łodzi i wywołując wypadek.
Kluczowym pytaniem było, dlaczego akurat ta konkretna lina się rozwiązała.
W sali szpitalnej kierownik fabryki ubolewał: — Poluzowana lina była oznaczona numerem 4, ale nie mamy monitoringu w fabryce, więc nie jest jasne, jak do tego doszło. Według świadków tylko jedna osoba była w pobliżu tego miejsca przed wypadkiem, a była to...
Bezwyrazowa twarz Williama została rozpoznana przez tych, którzy znali go dobrze, jako wyraz gniewu. — Kto?
Kierownik z wahaniem zerknął w jednym kierunku. — To była...
Emelie, podparta na szpitalnym łóżku, odezwała się nagle: — To byłam ja.
William spojrzał na nią.
Przedstawiała żałosny obraz z potarganymi włosami, ubrudzonym ubraniem i grubym bandażem wokół smukłej nogi.
Przywołało to wspomnienia z poprzedniej nocy, gdy patrzyła na niego ze łzami w oczach, równie godna politowania.
Wziął głęboki oddech, a jego głos był chłodny, gdy zapytał: — Co tam robiłaś?
— Odpowiadałam na pytanie Daphne o opłacalność inwestowania w fabrykę łodzi dziedzictwa kulturowego — odparła zgodnie z prawdą Emelie.
Kierownik fabryki wydawał się jeszcze bardziej zrozpaczony. — Zysk? Drewno cedrowe, którego używamy do budowy tych łodzi, zdobywaliśmy przez pięć lat. Bez odpowiedniego drewna zbudowanie 330-stopowej łodzi jest niemożliwe. Teraz, gdy jest uszkodzona, nie wiem nawet, czy da się ją naprawić. Strata jest znaczna...
William zapytał: — Czy dotykałaś liny?
Emelie odpowiedziała wyraźnie: — Nie, nie dotykałam.
Ale tuż po słowach Emelie, Daphne wtrąciła się cichym głosem: — Wydawało się, że...
Emelie i William oboje spojrzeli w jej stronę.
Mimo że Daphne była najmniej poszkodowana, mając jedynie otartą dłoń, otrzymała opiekę medyczną, ponieważ nalegał na to William.
Jej łzawe oczy spotkały ich spojrzenia z miejsca na skraju łóżka.
Emelie wyprostowała się. — Wydawało się, że co? Co to znaczy?
Daphne była onieśmielona jej zimnym tonem i wydukała: — Pani Hoven, przypomniałam sobie, że wydawało mi się, iż pociągnęła Pani za linę, więc pomyślałam...
— Mów dalej — ponaglił William.
— Więc pomyślałam... Może to przypadkowe szarpnięcie poluzowało linę... Panie Middleton, przepraszam, nie miałam pojęcia, że tak małe działanie może doprowadzić do poważnych konsekwencji. Gdybym wiedziała, powstrzymałabym panią Hoven, co być może zapobiegłoby temu zdarzeniu.
Emelie patrzyła z niedowierzaniem.
Tolerowała manipulacje Daphne, rozumiejąc, że powody nie wynikały z uprzedzeń, ale to jawne oskarżenie ze strony Daphne przekraczało jej oczekiwania!
Wyraz twarzy Emelie stał się znacznie chłodniejszy. — Powtórz to, co właśnie powiedziałaś, czego dotknęłam?
— Panie Middleton — zachlipała Daphne, cofając się za Williama i przybierając pozę ofiary.
— Zadaję jej pytanie — powiedział William, patrząc na Emelie.
Emelie była świadoma, że William zamierza powstrzymać ją przed mówieniem.
Taktyka Daphne wydawała się Emelie niedorzeczna.
Jednak nagana Williama doprowadziła jej frustrację i urazę do punktu kulminacyjnego.
— Więc wierzysz we wszystko, co ona mówi? — rzuciła wyzwanie Emelie.
— Które z jej stwierdzeń nie jest prawdą? — skontrował William.
Daphne dodała nieśmiało: — Panie Middleton, nie kłamię. Możemy sprawdzić monitoring... Wszystko, co powiedziałam, jest prawdą...
Emelie wybuchła. — Nie słyszałaś kierownika? W fabryce nie ma monitoringu!
W co grała Daphne?
Jej głos podnosił się z każdym słowem, dopóki William ostro jej nie skarcił: — Zamknij się! Wyrzeszczałaś się już?
Emelie była zaskoczona.
Poczuła się, jakby całe jej ciało zostało skute lodem, sztywniejąc, aż nie mogła się w ogóle poruszyć.
Choć temperament Williama był daleki od ideału, przez całe trzy lata nigdy nie stracił przy niej panowania nad sobą.
To był pierwszy raz, kiedy kazał jej się zamknąć.
Oczy Daphne napełniły się łzami, a jej głos był ledwo szeptem, gdy mówiła: — Panie Middleton, nie kłamałam...
— Wierzę ci — powiedział William, a jego proste słowa sprawiły, że Emelie poczuła, jak jej determinacja się kruszy.
Następnie zwrócił się do Emelie i zapytał: — Byłaś dzisiaj rozkojarzona. Jesteś pewna, że niczego nie dotknęłaś?
Emelie była oszołomiona i oparła się o zagłówek, podczas gdy William zaczął wydawać się jej obcym człowiekiem.
Była przy nim przez trzy lata, wybrana przez niego osobiście na główną sekretarkę. Nigdy nie popełniła nawet najmniejszego błędu, zarówno w jego pracy, jak i życiu osobistym.
Dlaczego miałby wierzyć, że popełniłaby tak fundamentalny błąd, wyłącznie na podstawie oskarżenia Daphne?
Przemówiła, ważąc każde słowo: — Gdybym przypadkowo to dotknęła, przyznałabym się, ja...
Zanim zdążyła dokończyć, William przerwał jej, wyrywając jej słowa z kontekstu. — Więc czemu teraz zaprzeczasz? Daphne widziała cię na własne oczy. Czy oskarżyłaby cię fałszywie?
Emelie uznała tę sytuację za absurdalną i nie mogła powstrzymać śmiechu.
Czy oskarżyłaby ją fałszywie? Oczywiście, że tak!
Ale przez jej śmiech przebijała wyraźna pogarda.
To nie oskarżenia Daphne bolały najbardziej, ale ślepe zaufanie Williama do niej.
Co znaczyły dla niego jej trzy lata lojalności? Kim była w jego oczach?
















