Przed wyjściem z pracy Emelie weszła do biura dyrektora generalnego, by zostawić kilka dokumentów.
Wspomniała wtedy: „Pańska matka dzwoniła do mnie w południe, zapraszając nas na dzisiejszą kolację. Panie Middleton, minęło pół roku, odkąd ostatni raz ich pan odwiedził”.
William zmarszczył brwi. Był wyraźnie poirytowany. „Często kontaktujesz się z moją rodziną?”.
– Niezupełnie. To zawsze pańska matka dzwoni do mnie – odpowiedziała Emelie.
William spojrzał na zegarek i rzucił jej kluczyki do samochodu. „Ty prowadzisz. Każę kierowcy odwieźć Daphne do domu”.
Podążając za nim, Emelie była o krok od zadania ważnego pytania, ale nie mogła zebrać się na odwagę, by wypowiedzieć je na głos.
Bała się usłyszeć odpowiedź, o której wiedziała, że nadejdzie.
...
Podczas kolacji u rodziny Middletonów Vanessa ciągle dokładała jedzenia na talerz Emelie, wyrażając troskę: „Dlaczego tak bardzo schudłaś? Wyglądasz tak blado. Jesteś chora?”.
William, z natury powściągliwy i małomówny, przy rodzinie Middletonów był taki jeszcze bardziej. Po przywitaniu się z ojcem, Henrym Middletonem, po przyjeździe prawie się nie odzywał.
Obserwował, jak Emelie prowadzi rozmowę z jego rodzicami, podczas gdy ona dotykała swojej twarzy, uśmiechając się i odpowiadając: „Och, to pewnie po prostu dzisiejsza szminka mi nie pasuje. Wyrzucę ją, jak wrócę”.
Jako główna sekretarka prezesa Cloudex Corporation, Emelie była biegła w mówieniu właściwych rzeczy, co zachwycało Vanessę.
Nagle William przypomniał sobie wcześniejsze słowa Daphne.
Rzeczywiście, wszyscy lubili Emelie. Nie tylko koledzy i klienci, ale także starsi.
Przez ostatnie trzy lata płynnie wtopiła się zarówno w jego życie zawodowe, jak i osobiste, zajmując się sprawami zarówno w ramach jej obowiązków, jak i poza nimi.
Dlatego jego rodzice i przyjaciele w milczeniu sądzili, że zostanie jego żoną, omawiając ich małżeństwo nie raz.
William nie mógł powstrzymać się od uśmieszku na tę myśl.
Zgodnie z jego przewidywaniami, temat małżeństwa powrócił przy kolacji.
Emelie, która przygotowywała się na to przez całe popołudnie, wciąż nie wiedziała, co powiedzieć, patrząc na Williama w poszukiwaniu jakiejś wskazówki.
William niedbale upił łyk wody. Jego głos był pozbawiony jakiegokolwiek ciepła czy wyrazu, gdy stwierdził: „Nie ożenię się z nią”.
Kawałek żeberka, który Emelie właśnie podniosła, wpadł z powrotem do jej miski z cichym brzękiem. Ale to, co powiedział William, spadło ciężko na jej serce, krusząc je jak szkło pod naciskiem.
Przez chwilę nie słyszała bicia własnego serca.
Henry zapytał cichym głosem: „Jeśli nie ożenisz się z Emelie, to z kim? Z tą młodą sekretarką z firmy? Nie myśl, że nie wiem o głupotach, które wyprawiasz!”.
– Panie Middleton... – Emelie instynktownie chciała rozładować nagłe napięcie; była to rola, którą często odgrywała w sporach między ojcem a synem.
Twarz Williama nie wyrażała nic poza lodowatą rezerwą, jakby poczuł, że jego granice zostały naruszone. „Tato, za bardzo ingerujesz. A jeśli chodzi o głupoty, sam miałeś w przeszłości swój udział. Nie zgodzisz się, pani Middleton?”.
Twarz Vanessy zesztywniała.
Henry uderzył w stół, wstając i rycząc: „Dupku!”.
William chwycił serwetkę i wstał, mówiąc: „Skończyłem. Wychodzę”.
Gdy cera Henry'ego przybrała burzowy odcień, Vanessa szybko podała mu trochę wody, próbując go uspokoić. „Uspokój się, kochanie. Pamiętaj o swoim problemie z ciśnieniem. Spróbuj zachować spokój”.
Emelie instynktownie próbowała znaleźć wymówkę dla Williama, mówiąc: „Pan Middleton miał dzisiaj ciężki dzień z klientami i dlatego jest zdenerwowany”.
Henry masował skronie i skontrował: „Doskonale znam jego temperament, nie ma potrzeby go bronić”.
Vanessa próbowała załagodzić sytuację i powiedziała: „Will jest teraz prezesem tak dużej korporacji. Nie możesz wciąż mówić do niego jak do dziecka. Zostaw to”.
Następnie zwróciła się do Emelie i dodała: „Przepraszam, że musiałaś być tego świadkiem, Emelie. Proszę, idź sprawdzić, co u Williama. Możesz skorzystać z dowolnego samochodu na podwórzu”.
Emelie nie bardzo chciała sprawdzać, co u Williama.
Kiedyś wspomnienie ich pierwszego spotkania dawało Emelie ukojenie, dając jej siłę, by przetrwać każde wyzwanie.
Teraz jednak wahała się, czy pójść za nim.
Sam widok Williama, zwłaszcza po jej poronieniu, sprawiał, że czuła się wyczerpana i pełna obaw przed jakąkolwiek konfrontacją.
Jednak nie mogąc odmówić prośbie Middletonów, mogła jedynie skinąć głową w odpowiedzi.
Wzięła kluczyki od kamerdynera i pojechała za Williamem.
Niedługo potem Emelie dostrzegła samochód Williama na spokojnym poboczu ulicy, gdzie stał pogrążony w myślach i palił papierosa.
















