Punkt widzenia Kas
Bronx wygląda jak potwór z bagien, gdy idzie w moją stronę z papierosem zwisającym z ust. Wstaję na jego widok, zasłaniając usta dłońmi z cichym sapnięciem.
Nawiązujemy kontakt wzrokowy. Przez to całe błoto nie potrafię odczytać jego wyrazu twarzy, ale czuję jego ból. Nie ból fizyczny, ale emocjonalny.
– Potrzebuję cię – warczy, mijając Milo i Lenorę. Pochyla się, obejmuje swoim
















