Punkt widzenia Kas
Godzinę później stoimy u bram królestwa kowenu. Henri czeka tam z czarnymi SUV-ami z przyciemnianymi szybami, by nas przetransportować. Nie zatrzymujemy się w Lune D'or, ale robimy postój w małej kawiarni w urokliwym, małym ludzkim miasteczku, gdzie znajduje się lotnisko, czekając na nasz lot. Nie jestem zbyt głodna, więc jem tylko mały talerz serów i wędlin.
Początkowo Bronx na
















