Punkt widzenia Kas
Wymaga to sporo przekonywania, ale w końcu udaje mi się odwieść Bronxa od pomysłu zabrania Jamesa lub Marco na nasz miesiąc miodowy. Zgadza się bardzo niechętnie i tylko dlatego, że w prezencie ślubnym Henri zorganizował jednego ze swoich wojowników, by był naszym osobistym kierowcą podczas dwutygodniowej wycieczki. Ma na imię Francis. Nie jest ani w połowie tak zwalisty jak Jam
















