Denerwuje mnie to, jak bardzo zmęczona jest Kas następnego dnia. Wciąż jest blada, a jej oczy nie mają tego zwykłego blasku. Nalega na wstanie z łóżka, ale zasypia przy stole w aneksie kuchennym, zanim zdążę opiec dla niej bajgla. Przenoszę ją na sofę i przynoszę jej poduszki oraz jej szaro-zielony koc. Owijam ją w mały kokon i włączam kanał kulinarny, który lubi. Zanim zdążę się odwrócić, ona już
















