Krew Księżyca w Pełni: Wzniesienie Się Niewolnika Wilka

Krew Księżyca w Pełni: Wzniesienie Się Niewolnika Wilka

Autor: Aeliana Moreaux

Księga 1: Rozdział 4
Autor: Aeliana Moreaux
3 mar 2026
Następne półtora miesiąca to najgorszy okres w moim życiu. Wszelka motywacja, jaką kiedykolwiek miałam, zniknęła. Zamiast tylko śniadań i kolacji, teraz robię też obiady i wciąż mam dyżur w spiżarni. Każda chwila mojego dnia jest wypełniona pracą od momentu, gdy się budzę, aż do chwili, gdy padam na łóżko. Dzięki Bogini za Lex. Ona trzyma mnie przy życiu. Lex przekonuje mnie, bym cieszyła się czasem, który możemy spędzać razem, czyli wtedy, gdy gotuję posiłki. Odkrywam, że naprawdę lubię gotować, gdy Lex jest ze mną. Nikt nie przychodzi mi przeszkadzać, więc możemy prowadzić świetne rozmowy bez zakłóceń. Ostatecznie tworzę coś, co sprawi ludziom przyjemność. Znalazłam nawet kilka książek kucharskich w głębi jednej z szafek kuchennych i sama nauczyłam się nowych technik i potraw. Wszystko inne w moim życiu to kompletne dno. Alfa Graham pozwala członkom watahy mnie bić i znęcać się nade mną werbalnie, a oni w pełni wykorzystują każdą okazję. Przychodzi do mojego pokoju kilka razy w tygodniu, żeby mnie bić i lżyć za wyimaginowane przewinienia, których nie popełniłam. Czasami przychodzi Ryan i patrzy. Kilka razy nawet przynosi ojcu bat, ale sam nigdy mnie nie uderza. Przysięgam, że widzę, jak się uśmiecha, gdy patrzy. Lex próbuje mnie przekonać, żebym walczyła, ale to byłby wyrok śmierci dla nas obu. Jeśli oddam, albo co gorsza, jeśli przejdę przemianę, jestem pewna, że zabiją mnie na miejscu. Lex ciągle mi powtarza, że wszystko się zmieni, gdy się przemienię. Wciąż mówi, że jesteśmy córką Bogini Księżyca i jej wojowniczką. Jest sfrustrowana, że się poddaję, zamiast walczyć. Jest na mnie zła za to, że trzymam ją w tajemnicy. Mówi, że to czyni ją słabszą. – Okej, Lex, jest kilka problemów z tym wszystkim – próbuję jej powiedzieć po raz milionowy, gdy padamy na łóżko. – Po pierwsze, nie mam pojęcia, kiedy będę mogła cię wypuścić. Jestem na nogach i pracuję codziennie od piątej rano do północy. Po drugie, jeśli Alfa dowie się, że w ogóle mam wilka, może mnie wygnać i zabić, albo po prostu pominąć wygnanie i od razu zabić. I wreszcie, jesteśmy niewolnicą, nie wojownikiem. Nie jesteśmy nawet omegą. – Kas, nie jesteśmy tylko wojownikiem. Jesteśmy dzieckiem Bogini Księżyca. Ona jest naszą matką. Przewracam oczami. – Dobra, dobra. Nie wiem, kiedy będę mogła cię wypuścić, ale przy pierwszej okazji to zrobię, Lex. Obiecuję. To wydaje się ją satysfakcjonować. Wciąż toczymy tę samą kłótnię o to, że wszystkie wilkołaki są dziećmi Bogini Księżyca kontra bycie faktycznym dzieckiem Bogini Księżyca. Ona nie rozumie różnicy. Myślę, że ona naprawdę wierzy, że Bogini Księżyca jest moją mamą, w sensie, w dosłownym znaczeniu słowa matka. Każdej nocy jestem kompletnie wyczerpana, zanim dotrę do swojego pokoju. Dzień jest jeszcze dłuższy, jeśli odwiedza mnie Alfa Graham. Lex jest najlepszą przyjaciółką, o jaką mogłabym prosić, nawet jeśli jest sfrustrowana i słabnie. Zawsze mnie wspiera i popycha, bym się nie poddawała. Czuję się winna, że nie mogę jej wesprzeć w zamian. Pewnego dnia Lori, osobista omega Alfy Grahama, podbiega do mnie, gdy robię lunch, i mówi, że Alfa chce mnie widzieć w swoim biurze natychmiast. Rzucam to, co robię, i spieszę do jego gabinetu. Pukam cicho do drzwi, na wypadek gdyby był zajęty. – Wejść – woła ze środka. Uchylam drzwi i zaglądam do środka. – Wzywałeś mnie, Alfo? – pytam tak cicho, jak to możliwe. Najprostszym sposobem, by się od niego uwolnić, jest używanie jak najmniejszej liczby słów i zadawanie jak najmniejszej liczby pytań. – Nie stój tak, wchodź – warczy. Wpadam do środka i zamykam za sobą drzwi. Trzymam się tak blisko wyjścia, jak to możliwe, na wypadek gdybym musiała uciekać. – Kas, w przyszłym tygodniu przyjeżdża do nas delegacja z watahy Krwawej Rzeki. Łącznie dwadzieścia wilków, wszyscy członkowie o wysokiej randze, ich partnerzy, szefowie ochrony i straży oraz obstawa dla nich wszystkich. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, zawrzemy z nimi pakt. Muszą być traktowani z najwyższym szacunkiem i uprzejmością. Przynoś lunche do sali konferencyjnej każdego dnia i przygotowuj uroczystą kolację każdego wieczora w przyszłym tygodniu, utrzymuj ich spiżarnie pełne i trzymaj się, kurwa, z daleka od kłopotów. Zrozumiano? Podnoszę wzrok spod czapki, wciąż trzymając twarz na tyle nisko, by nie widział moich oczu. Tak, nawet po prawie dwóch miesiącach wciąż nie zauważył, że mam fioletowe oczy. Albo jeśli zauważył, nie wspomniał o tym. Nie powiedział też nic o moich srebrnych włosach. Co mi w zupełności odpowiada. – Tak, proszę pana. – Wszyscy będą tu w poniedziałek. Z wyjątkiem ich Alfy, który przyjeżdża we wtorek. Po kolacji urządzamy przyjęcie, by go powitać. Upewnij się, że jest wystarczająco dużo jedzenia na przyjęcie. Przekaż Samowi informacje o dodatkowym jedzeniu, które musisz przygotować. Rozumiesz? – Tak, proszę pana. – Dobrze. Musimy zadowolić Alfę. Jeśli nie, nie zawaham się pozwolić mu cię zabić. Rozumiesz? – Wstaje, opierając dłonie na biurku, wyglądając bardzo groźnie. – T-tak, proszę pana. – A teraz zejdź mi z oczu – wskazuje na drzwi za mną. Wypadam z pokoju tak szybko, jak to możliwe, by znaleźć Sama. Sam odpowiada za zamawianie zaopatrzenia dla Domu Watahy. Powinien być teraz w swoim biurze. Mój umysł już mieli informacje o specjalnych potrawach do przygotowania i zakupach, których potrzebuję. Potrzebuję też dodatkowych zapasów do spiżarni w apartamencie gościnnym. Ciekawe, jakie jedzenie lubi wataha Krwawej Rzeki? Krwawa Rzeka to największa wataha w regionie północnym, a moja wataha, Srebrny Księżyc, jest drugą co do wielkości. Alfa Graham mówi, że Krwawa Rzeka jest brutalna i surowa. Większość ich stada służyła w wojsku w takim czy innym momencie. Zatrudniają mrocznych magów i wiedźmy, by pomagali im utrzymać władzę nad sąsiednimi watahami. Zastanawiam się, czy przywiozą tu jakieś mroczne wiedźmy. Mam nadzieję, że nie. Słyszałam też, że ich Alfa zabija członków watahy, którzy nie zdadzą testów szkoleniowych, bo nie chce słabych wilków w swoim stadzie. Zdecydowanie facet, z którym nie chcę wchodzić w drogę. Docieram do biura Sama i pukam do drzwi. Słyszę hałasy dobiegające ze środka, ale nie odpowiada. Pukam nieco głośniej. Co za dupek. Musi wiedzieć, że tu jestem. Zna mój zapach. Po prostu powiedz mi, żebym weszła, no już. – Nie lubię tego gościa, Kas. Jest odrażający. Gapi się na twoje piersi – narzeka Lex. – Cóż, nie mamy wyboru, musimy z nim pracować, Lex. On trzyma kasę. – Ugh. Dobra, ale załatwmy to szybko. Pukam ponownie. Tym razem bardziej niecierpliwie. – Co jest? – w końcu warczy ze środka. Otwieram drzwi i widzę prawie nagą wilczycę z długimi blond włosami siedzącą na jego biurku. Jej nogi są owinięte wokół jego talii. Chowa twarz w jego piersi. Nie widzę, kim ona jest, ale nie da się zaprzeczyć, czyj to zapach. Sam nie ma spodni i jest spocony. – Wypierdalaj, Kas! Jestem zajęty! Stoję tam z szeroko otwartymi oczami i opadniętą szczęką przez chwilę. To mi się chyba śni. Sam uprawia seks w swoim biurze... Z LUNĄ. – WYNNOCHA, KAS! – wrzeszczy głośniej. Odzyskuję zmysły i trzaskam drzwiami. Biegnę z powrotem do kuchni tak szybko, jak potrafię. Czuję, jak krew odpływa mi z twarzy. Jeśli ktokolwiek dowie się, co właśnie zobaczyłam, jestem martwa. O jasna cholera, jasna cholera, jasna cholera. Lex uważa, że to przezabawne. Śmieje mi się w głowie przez całe przygotowywanie lunchu. Ja po prostu próbuję wymazać tę scenę z pamięci. Już mam wynosić półmiski do jadalni, kiedy Sam wpada do kuchni. Rusza prosto na mnie, chwytając mnie za gardło i przygwożdżając do ściany. Zamachuje się i uderza mnie prosto w twarz. Tył mojej głowy uderza o ścianę tak mocno, że widzę gwiazdy. Czuję krew kapiącą z nosa, gdy osuwam się po ścianie z jękiem. – Nic nie widziałaś! – Jego oczy są czarne jak smoła, gdy na mnie warczy. Czuję, jak jego pazury wbijają się w moją szyję, tocząc krew. – Rozumiesz, ty mała suko?! Jestem sparaliżowana ze strachu. Nie mogę odpowiedzieć. Nie mogę nawet kiwnąć głową. Nagle czuję się, jakbym zapadała się w głąb własnego umysłu. Mrugam szybko kilka razy. Mam wrażenie, jakbym patrzyła czyimiś oczami. – Puść ją! – Głos wydobywa się ze mnie, ale to nie jest mój głos. To Elexis. Jej głos grzmi i brzmi niemal eterycznie. Naczynia na blacie dygoczą, gdy warczy głęboko na Sama. Patrzę bezradnie, jak moje dłonie rozbłyskują fioletem i chwytają nadgarstki Sama. Gdy go łapię, jego oczy rozszerzają się ze strachu i zaczyna wyć z bólu. Skwierczący dźwięk dobiega z miejsca, gdzie moje dłonie stykają się z jego skórą. Szybko puszcza moją szyję i oboje upadamy na ziemię. – Jak ty to robisz? Czym ty, do diabła, jesteś, Kas? Wstaję, czując się znacznie wyższa niż moje półtora metra wzrostu. Głos Lex grzmi ze mnie: – Jestem wojowniczym dzieckiem Bogini Księżyca. Jeśli powiesz komukolwiek, co się tu dzisiaj stało, JA. CIĘ. ZABIJĘ.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Księga 1: Rozdział 4 – Krew Księżyca w Pełni: Wzniesienie Się Niewolnika Wilka | Czytaj powieści online na beletrystyka